Witam serdecznie.

Jestem tu nowa, chociaż niestety temat diety nie jest mi obcy. Ale przejdę
od razu do rzeczy. Muszę kupić sobie porządną wagę elektroniczną łazienkową.
Musi być dokładna, gdyż poza sobą muszę też ochudzić kotkę, która obecnie
waży 5,2 kg, a ma zejść do 4,5 kg. Musi więc po pierwsze móc zważyć nawet
stosunkowo lekkie istoty, a po drugie być dokładna, w kwestii wartości po
przecinku. U mnie wystarczą mi postępy półkilogramowe, ale u niej każde 10
deko jest sukcesem.

Więc po tym przydługim wstępie - jakie wagi polecacie?

pozdrawiam
Zośka aka ta_nowa


· 



(stawia się człowieka na platformę i bada jego kołysanie w różne strony)
kupił 4 elektroniczne wagi osobowe marki Ikea-promocja i wybudował z
nich sensorykę i trochę mechaniki. Za wszystkie wagi zapłacił mniej, niż
za jeden sensor u producenta.


Też byłem zaskoczony swoją wagą łazienkową klasy "promocja-200pln" (Tefal,
czy jakiś tam inny od patelni :)  Mając cztery przetworniki, zakres ważenia
10..160kg i rozdzielczość 0.1kg rozpoznaje powtarzalnie(!) szklankę herbaty
trzymaną w ręce.  Jak na wagę łazienkową uważam to za sukces ;-) Sęk w tym,
że autor wątku szuka czegoś klasy szkolno-laboratoryjnej  o zakresie
kilkuset gramów i rozdzielczości 0.1g.  Przeczuwam kłopoty z konstrukcją
mechaniczną odporną na przeciążenia do kilku kg i nie wnoszącą znaczących
oporów przy pomiarze ułamków grama.

O.. ta waga łazienkowa to chyba coś takiego:
http://www.tefal.com/tefal/products/product/index.asp?category%5Fid=6...
%5Fid=610&sku=U00074&mscssid=V7674K02NJ6S8HV7MUVMN5G8CQNK1LN5




| tak jako ciekawostka: kolega konstruując platformę posturograficzną
| (stawia się człowieka na platformę i bada jego kołysanie w różne strony)
| kupił 4 elektroniczne wagi osobowe marki Ikea-promocja i wybudował z
| nich sensorykę i trochę mechaniki. Za wszystkie wagi zapłacił mniej, niż
| za jeden sensor u producenta.

Też byłem zaskoczony swoją wagą łazienkową klasy "promocja-200pln" (Tefal,
czy jakiś tam inny od patelni :)  Mając cztery przetworniki, zakres ważenia
10..160kg i rozdzielczość 0.1kg rozpoznaje powtarzalnie(!) szklankę herbaty
trzymaną w ręce.  


No to niezla, bo moja ma rozdzielczosc 0.5kg, no ale nie kosztowala
200zl :-)  Tylko ze moja wymaga wlaczenia, potem sie kalibruje [tzn
0],potem mozna wejsc na wage. Na tych pare sekund kalibracji
starczy - ale na ile plywa sam czujnik ?

że autor wątku szuka czegoś klasy szkolno-laboratoryjnej  o zakresie
kilkuset gramów i rozdzielczości 0.1g.  Przeczuwam kłopoty z konstrukcją
mechaniczną odporną na przeciążenia do kilku kg i nie wnoszącą znaczących
oporów przy pomiarze ułamków grama.


Jak znam te wagi to czujnik jest na jakies 10kG, przelozenie jest na
dzwigniach podpartych na ostrzach. Odwrocic konstrukcje -
bedzie 1kG .. ale 0.1g rozdzielczosci raczej z tego nie wyjdzie ..

J.



Czołem.

Pytanie dotyczy elektronicznych wag łazienkowych - czym warto się
zainteresować ? Wczoraj oglądałem takie cóś za 79 zł. Wykonanie solidne.
Początek skali sprawdzono przy użyciu puszki piwa a'500 ml - ile to
będzie gramów :)


Na pewno 500ml piwa =/= 500g. Taka sytuacja zachodzi TYLKO przy czystej
wodzie tj. 1 litr = 1kg piwo ma jeszcze inne dodatki. W przypadku piwa
musisz pamietac o wadze puszki, ktora na bank nie jest taka sama dla
roznych producentow, ba dla roznych 'egzemplarzy'. Zreszta do czego Ci
tak dokladna waga? Jezeli chcesz super dokladnosc, to w jakims kraju
chyba w muzeum techniki jest wzorzec 1kg, wyporzycz go ;))


· 

Czołem.

Pytanie dotyczy elektronicznych wag łazienkowych .............


poczatek skali dokladniej mozna sprawdzic monetami 1zl=5gr
strona nbp
bedzie napewno duzo dokladniej niz sprawdzenie/ew.kalibracja wagi
ciezarem wody .
tylko ze troche tych monet trzeba uzbierac :)
ale blad pomiaru powinien byc z pewnoscia mniejszy


Mam wielkie zapytanie właśnie rozebrałem wagę łazienkową elektroniczną.
Musiałem dorwać tensometry do pomiaru siły nacisku na nie.
Zapytanie dlaczego od każdego z 4 tensometrów wychodzą aż 3 kable. Można
jakoś dostać informację dlaczego aż 3 myślałem ze powinny dwa.

Dzięki za informacje.
P.S  Nie jestem w stanie zmierzyć oporów bo mój kochany miernik za 30 zł się
zepsuł. Można prosić o radę.

Nie wiedza jest głupotą, lecz trwanie w niej jeszcze większą


Mam wielkie zapytanie właśnie rozebrałem wagę łazienkową elektroniczną.
Musiałem dorwać tensometry do pomiaru siły nacisku na nie.
Zapytanie dlaczego od każdego z 4 tensometrów wychodzą aż 3 kable. Można
jakoś dostać informację dlaczego aż 3 myślałem ze powinny dwa.

Dzięki za informacje.
P.S  Nie jestem w stanie zmierzyć oporów bo mój kochany miernik za 30 zł się
zepsuł. Można prosić o radę.


Tam wcale nie muszą być tensometry oporowe. Jest wiele ustrojstw mierzacych
siły. Tam mogą być tensometry półprzewodnikowe. Albo przetworniki
piezoceramiczne. Z Twojego punktu widzenia nie ma to żadnego znaczenia. A nawet
lepiej będzie jak tam nie będzie tensometrów oporowych. Najprawdopodobniej nie
dałbyś rady zrobić stabilnego wzmacniacza. Mnie udało się kiedyś zrobić
wzmacniacz do typowgo mostka tensometrycznego który był stabilny do 15 minut. Po
tym czasie wszystko się rozjeżdzało. Nie wiem gdzie był błąd bo schemat wziąłem
z typowej wagi. A belkę zrobiłem wg rysunków dołaczonych do wagi. I lipa. Tomek  



Mam wielkie zapytanie właśnie rozebrałem wagę łazienkową elektroniczną.
Musiałem dorwać tensometry do pomiaru siły nacisku na nie.
Zapytanie dlaczego od każdego z 4 tensometrów wychodzą aż 3 kable. Można
jakoś dostać informację dlaczego aż 3 myślałem ze powinny dwa.


Rezystancja tensometrow zmienia sie o ulamek %.
Zmiana tytulem zmiany temperatury jest juz o grubsze %.

Wiec praktycznie jestes zmuszony do zrobienia mostka.
I tu pewnie masz dwa termistory do mostka.

P.S  Nie jestem w stanie zmierzyć oporów bo mój kochany miernik za 30 zł się
zepsuł. Można prosić o radę.


Kupic miernik za 10 zl :-)

J.



Mam wielkie zapytanie właśnie rozebrałem wagę łazienkową elektroniczną.
Musiałem dorwać tensometry do pomiaru siły nacisku na nie.
Zapytanie dlaczego od każdego z 4 tensometrów wychodzą aż 3 kable. Można
jakoś dostać informację dlaczego aż 3 myślałem ze powinny dwa.


Gdyby to były prawdziwe tensometry, to byłoby po 4 kabe do pomiaru
mostkowego.

Nie wiedza jest głupotą, lecz trwanie w niej jeszcze większą


Niewiedza nie ma z głupotą nic wspólnego.
Głupie motto:)



| Mam wielkie zapytanie właśnie rozebrałem wagę łazienkową elektroniczną.
| Musiałem dorwać tensometry do pomiaru siły nacisku na nie.
| Zapytanie dlaczego od każdego z 4 tensometrów wychodzą aż 3 kable. Można
| jakoś dostać informację dlaczego aż 3 myślałem ze powinny dwa.

Rezystancja tensometrow zmienia sie o ulamek %.
Zmiana tytulem zmiany temperatury jest juz o grubsze %.

Wiec praktycznie jestes zmuszony do zrobienia mostka.
I tu pewnie masz dwa termistory do mostka.

| P.S  Nie jestem w stanie zmierzyć oporów bo mój kochany miernik za 30 zł się
| zepsuł. Można prosić o radę.

Kupic miernik za 10 zl :-)

J.


Za termistor w mostku bardzo często robi dodatkowy tensometr. Tomek


Witam,
jakie przetworniki są używane w elektronicznych wagach łazienkowych ?
Tensometryczne, piezorezystywne ? Czy rodzaj czujnika zależy od ceny
wagi ? Rozbebeszał to ktoś (założe się, ż tak :-) ? Jak wygląda stabilność
temperaturowa stosowanych tutaj rozwiązań ?
Jaka jest idea stosowania 4 czujników ? Uniezależnienie się od położenia
środka ciężkości "klienta" nad wagą ? Czy algorytm ważenia w takim przypadku
to prosta suma odczytów sił z wszystkich czujników (zakładam, że są
rozłożone na
jednym okręgu) ?
Pozdrawiam,
wkwj


jakie przetworniki są używane w elektronicznych wagach łazienkowych ?
Tensometryczne, piezorezystywne ? Czy rodzaj czujnika zależy od ceny
wagi ?


w taniej ale nie szklanej byl tensometryczny.

Jak wygląda stabilność temperaturowa stosowanych tutaj rozwiązań ?


Algorym uzycia - wlaczyc, poczekac az wskaze zero, stanac na wadze,
odczytac wynik w ciagu 10s.
Temperatura przestaje byc istotna :-)

Jaka jest idea stosowania 4 czujników ? Uniezależnienie się od położenia
środka ciężkości "klienta" nad wagą ?


Tak jest.

Czy algorytm ważenia w takim przypadku
to prosta suma odczytów sił z wszystkich czujników (zakładam, że są
rozłożone na jednym okręgu) ?


Wszystko jedno jak sa rozlozone - i tak wyjdzie suma.

J.


J.F. schrieb:

| jakie przetworniki są używane w elektronicznych wagach łazienkowych ?
| Tensometryczne, piezorezystywne ? Czy rodzaj czujnika zależy od ceny
| wagi ?

w taniej ale nie szklanej byl tensometryczny.

| Jak wygląda stabilność temperaturowa stosowanych tutaj rozwiązań ?

Algorym uzycia - wlaczyc, poczekac az wskaze zero, stanac na wadze,
odczytac wynik w ciagu 10s.
Temperatura przestaje byc istotna :-)

| Jaka jest idea stosowania 4 czujników ? Uniezależnienie się od położenia
| środka ciężkości "klienta" nad wagą ?

Tak jest.

| Czy algorytm ważenia w takim przypadku
| to prosta suma odczytów sił z wszystkich czujników (zakładam, że są
| rozłożone na jednym okręgu) ?

Wszystko jedno jak sa rozlozone - i tak wyjdzie suma.


prawie we wszystkich wagach są tensometry. Czasem nawet tylko 1. Są też
wagi z matą piezorezystywną, ale to raczej do zastosowań medycznych
(posturografia). Piezo są też tam stosowane, ale coraz rzadziej, bo
drogie gówienka.

Waldek


jakie przetworniki są używane w elektronicznych wagach łazienkowych ?
Tensometryczne, piezorezystywne ? Czy rodzaj czujnika zależy od ceny
wagi ? Rozbebeszał to ktoś (założe się, ż tak :-) ? Jak wygląda stabilność
temperaturowa stosowanych tutaj rozwiązań ?
Jaka jest idea stosowania 4 czujników ? Uniezależnienie się od położenia
środka ciężkości "klienta" nad wagą ? Czy algorytm ważenia w takim
przypadku
to prosta suma odczytów sił z wszystkich czujników (zakładam, że są
rozłożone na
jednym okręgu) ?


wyglada to na tensometry
co ciekawe, w mojej wadze wlaczone one sa w szereg i podpiete do napiecia
rferencyjnego przetwornika.
wyjscia z przetwornikow sa niesymetryczne.
Widac procek olewa kompensacje temperatury i po wlaczeniu podczas tarowania
zapamietuje wynik przetwarzania, ktory potem odejmuje od pomiaru.


Szukam jakiegoś fajnego sklepu z upominkami lub przedmiotami użytecznymi
dla
domu. Chce kupić cos nie drogiego max 200 zł a najchętniej 100-150zl na
prezent urodzinowy dla mojej kobiety :) skończy 22 lata, mieszka sama we
własnym mieszkanku i przydało by się cos ładnego co urozmaiciło by jej
mieszkanie lub było użyteczne w życiu codziennym.


Proponuję byś kupił dziewczynie osobisty a użyteczny prezent taki jak
elektryczne lokówki do włosów, (np Babyliss), najlepsze kosztują około 270.-
zl za komplet, ale są i tańsze, po około 140.- zł za komplet. Są do nabycia
w Euro-AGD i w innych skłepach.
Jeżeli dziewczyna pracuje to z pewnością będzie kręcić włosy codziennie,
chcąc utrzymać się w top formie i dodatkowo mile Cię wspominając!
Jeżeli i Ty chcesz w przyszłości wykorzystać swój prezent, to rozważ na
przykład elektroniczną wagę łazienkową o dużej dokładności (100 - 200
gramów), ułatwiającą utrzymanie zgrabnej sylwetki i prawidłowej diety.

Pozdrowienia, Tadeusz


Jeżeli i Ty chcesz w przyszłości wykorzystać swój prezent, to rozważ na
przykład elektroniczną wagę łazienkową o dużej dokładności (100 - 200
gramów), ułatwiającą utrzymanie zgrabnej sylwetki i prawidłowej diety.

Pozdrowienia, Tadeusz


Dzięki :)
Wagę już jej kupiłem lokówkę to nie wiem być może i to rozważę porostu wole
żeby było to cos przydatnego jako wyposażenie domu a nie kolejny mało
znaczący gadżet który cieszy 1 dzien. Urodziny ma 12 kwietnia, celowo
wysłałem post wcześniej bo chce się dobrze "nachodzić" aby dokonać
najlepszego wyboru. Dziękuje


Jeść. Jeść. Jeść.

Żryć!

Piętnuję wagę łazienkową elektroniczną kumpla, oszukańczą, podłą, będącą
w układzie, która wykazała 74.5 kg. Wazelinuję moją domową, analogową,
bardzo sprawną (wystarczy ją wyregulować *przed każdym wejściem*), która
konsekwentnie pokazywała 67-71 kg.

Piętno dla małego jabłuszka, które dzisiaj było moją kolacją (po 18.00
nie powinno się już jeść, najwyżej owoce, na pewno nie chleb).

Eat! Eat! Brain!  Brain! Aaaargh!



wydukał(a) nieśmiało, a wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Jeść. Jeść. Jeść.

Żryć!


Smacznego :)

Piętnuję wagę łazienkową elektroniczną kumpla, oszukańczą, podłą, będącą
w układzie, która wykazała 74.5 kg. Wazelinuję moją domową, analogową,
bardzo sprawną (wystarczy ją wyregulować *przed każdym wejściem*), która
konsekwentnie pokazywała 67-71 kg.


Te kilogramy to nadwyżka? Bo jeśli nie, to ile Ty masz wzrostu, że
przy takiej wadze ciała chcesz się odchudzać? 8-)

Piętno dla małego jabłuszka, które dzisiaj było moją kolacją (po 18.00
nie powinno się już jeść, najwyżej owoce, na pewno nie chleb).


Jabłka to takie podstępne stwory, które wzmagają apetyt :Podobno
lepiej jest jeść warzywa, i to takie z małą zawartością skrobi i
innych cukrów [polecam sałatkę ze świeżych ogórków, pomidorów i
odrobiny sera feta - smaczne, sycące bardziej niż jabłka, a kalorii ma
niedużo :)].
A mnie fachowiec od odchudzania powiedział, żebym starała się nie jeść
po 21:00. Godzina 18:00 to czasem jest dla mnie dopiero środek dnia i
głodowanie od tej pory do końca zmiany, czyli co najmniej do północy,
byłoby nie do wytrzymania.

Pozdrawiam, Carrie



Jeść. Jeść. Jeść.

Żryć!

Piętnuję wagę łazienkową elektroniczną kumpla, oszukańczą, podłą, będącą
w układzie, która wykazała 74.5 kg. Wazelinuję moją domową, analogową,
bardzo sprawną (wystarczy ją wyregulować *przed każdym wejściem*), która
konsekwentnie pokazywała 67-71 kg.

Piętno dla małego jabłuszka, które dzisiaj było moją kolacją (po 18.00
nie powinno się już jeść, najwyżej owoce, na pewno nie chleb).


Moja elektroniczna konsekwentnie pokazuje 66,6kg :


Tak, karmie wylacznie piersia. Chociaz czasami "grzesze" przez podanie koperku lub plantex-u. Kupki nadal sa nieregularne, zazwyczaj co 3 dni. Przeszperalam setki stron www i upewnilam sie, ze nic w tym zlego. Do lekarza ide w poniedzialek to bede znala dokladna wage. Jak ja ostatnio wazylam na lazienkowej (elektronicznej) wyszlo jakies 6200 ale nie wiem ile ma ona tolerancji Przez pierwsze 2 m-ce przybierala w niesamowitym tempie ale chyba nadrabiala zaleglosci (urodzila sie 3 tyg przed terminem). A teraz to pewnie te minimalne 600 gram. No ale zobaczymy w poniedzialek.
Do uslyszenia, joanna

Witam mam do wykonania projekt wagi elektronicznej z zastosowaniem mikroprocesora 8051. Wykorzystanie czujnikow z wagi kuchennej albo lazienkowej powinno wystarczyc bo z tego co sie orientowalem to te profesjonalne czujnik nie sa na domowy budżet. Chodzi tutaj o skonstruowanie ukladu i zaprogramowanie mikr. procesora . Waga ma spelniac kilka zalozen. Wiec na meila lub gg. Najlepiej osoby z okolic Bydgoszczy. Cena do negocjacji ( oczywiscie w miare rozsadku jestem studentem i nie zarabiam kokosow ) kontakt lukas840@poczta.onet.pl lub gg 7194648 Pozdrawiam

Czasem wysyłam sms-y w konkursach Twojego Stylu ale do tej pory bez rezultatu.

ja tez i ostatnio wygrałam zestaw kosmetyków

Czasami puszcam tez totka, najwiecej wygrałam 100zł
a z innych nagród to waga łazienkowa elektroniczna, jakies drobiazgi dzieciece typu kaszki, sliniaczki itp

Wagę elektroniczną łązienkową (chociaż stoi ona w pokoju). Prawdę mówiąc to mąż ją zakupił bo bardzo chciał. On waży się i sprawdza ile schudł (bardzo szybko gubi kilogramy - raz nie zje obiadu i już mniej na wadze - jak ja mu zazdroszczę) a ja ile przytyłam (niestety jak nie zjem obiadu waga stoi w miejscu).

Hejka wszystkim!!!
Zacznę od dzisiejszego menu:
Śniadanie : 3 kromeczki razowca z ogórkiem kiszonym i czosnkiem - ok 350 kcal
II śniadanie : 1 jabluszko - ok 90
Obiad : mała miseczka pomidorówki z makaronem i 2 malutkie młode ziemniaczki z małą piersią gotowaną - ok 300
Podwieczorek : czereśnie - ok. 70
Kolacja : sałatka z papryki ( czerwona , zielona i żółta ) - ok. 100

No i to tyle , nie było 1000 ale jakoś nie miałam zbytnio czasu dziś dużo jeść. Robiłam dziś za niańkę dzieci ( córki mojej kuzynki - 2 lata i mojej siostrzenicy - 7 lat). Moja kuzynka się przeprowadza więc potrzebny byłby ktos kto przypilnuje dzieci, ach dobrze ze one sa grzeczne. A z nudów jak dzieci zajely sie soba to posprzatałam kuzynce w domu i w ten sposob spalilam kolejne kalorie.

A zapomnialabym, zaczelam dzis weidera. Zobaczymy czy dotrwam. Ale moje nogi nie chcialy ze mna cwiczyc wiec im powiedzialam, że musimy sie pozbyc tego wielkoluda( brzuch ) bo jest feeeee. Podzialalo.
Postanowiłam sobie planować jadłospis z wyprzedzeniem , wtedy bardziej dostosuję się do tych 1000 kcal . Kupilam dzis dwie wagi łazienkowa i kuchenna obie elektroniczne. Zobaczymy jak teraz pojdzie z kg .Oby spadały na drzewo bo ja ich nie chce.

a wiecie co Wam powiem.. ze moj tata pracowal w urzedzie wag i miar i tam sprawdzali rozne wagi i kiedys wzieli zajelsi sie tymi zwyklyi lazienkowymi, poprzynosili z domu sprawdzic i porownac, i mimo ze te zwykle nie sa tak dokladne (chodzi tu o podawanie wagi w kg tylko) to sa dokladniejsze niz te elektroniczne..na tyczh elektornicznych czesto wychodzily rozne wagi
ale wazne jest tez gdzie sie wazymy, na panelach nie wazcie ise i na drewnianych podlogach bo czesto one sa sprezyste, najlepiej wazyc sie na kafelkach

Beatko ja ci powiem ze te 0,5 kg to ladnie ci spadlo, dobrze tak powoli zrzucac ale na dobre, bo co z tego ze sie zrzuci 5 kg w miesiac jak w nastepnym znowu sie tyle przybierze lub wiecej...najlepiej to wlasnie wolniej ale juz na stale gubic kg

Ja też sobie zmienię suwaczek Szukałam dziś tam skąd ma serenity ale jest tylko jeden wzór to nie chciałam podbierać

A wogóle to po gadkach o wadze naszych dzieci, spakowałam Radka w samochód i pojechaliśmy do media markt po wagę Taką zwykłą łazienkową ale elektroniczną z dokładnością do 100g. Wg tej wagi Mój Radi waży 6300 O mojej wadze nie wspomnę bo..... akurat się zepsuła

Afra 7 miesięcy, 31 kg, więc raczej ok. Nie mierzyliśmy, nie bardzo wiemy jak .

pod ściane, ołówek na poziomie kłębu/łopatek i krecha , potem miarą zmierzyć

Fiona niecałe 3 lata : 65 cm i 39,5 kg - pierwszy raz ważyłyśmy się u weta fakt, aż w Żorach
schudła przez te upały, dziw że tylko pół kilo bo prawie nic nie je ale ogólnie trzyma wagę

na łazienkowej takiej ze wskazówką wyniki są .. no cóż - z dużym marginesem tolerancji, niedawno zainwestowaliśmy w elektroniczną (lepszą, nie tę za 3 dychy ) różnica 'mojej z Fionką' i 'mojej' = idealny wynik oj niełatwo podnieść 40 kilo

Iga zważona wczoraj na wadze łazienkowej elektronicznej waży równo 6 kg. Masa urodzeniowa 3550. Czyli do końca 3 miesiąca nie ma szans na podwojenie wagi urodzeniowej. Ale silna jest, głowę już trzyma prawie, obraca się z brzucha na plecy, dziś pierwszy raz zaczęła trzymać grzechotkę, a raz sama sobie ją podniosła. Mam nadzieję, że te 6 kg to nie za mało...

[quote]Witam wszystkich
Stało sie cos,co nie wiem jak sie moglo stac(glupota ludzka),a wiec nie
wkrecilem srubki od odpowietrznika do deski i zorientowalem sie dopiero po
plywaniu ze jej nie ma:/ co moge zrobic zeby uratowac dechce? czy to juz
jej koniec?
[/quote]
Patent z wywierceniem dziurki na rufie i dziobie jest ok, sporo wody w ten
sposob wycieknie. Z tym ze najwazniejsze jest ostateczne wysuszenie. Ze
sloncem moze byc kiepsko, mozesz polozyc deske na 2 kaloryferach olejowych,
ale nie bezposrednio tylko stosujac przekladke ze styropianu albo szmatki.
Temperature nastawiasz tak aby powierzchnia deski bylo dosc ciepla (nie moze
parzyc!!!)
jeden olejak ustaw wyzej aby woda mogla kapac przez otwor ktory wywierciles.
Oczywiscie mozna uzyc jednego olejaka i krzesla...
I kontroluj wage deski za pomoca zwyklej, ale b. dokladnej elektronicznej wagi
lazienkowej. Stawiasz ja na wadze na rufie, zanim deska sie zacznie przewracac
(jakies pol sekundy) to spokojnie odczytasz dokladna wage
pozdr
Zbrochaty
PS. nie zapomnij o zlapaniu deski po odczycie...
albo zwaz sie bez deski i trzymajac deske

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Widać że weekend za pasem bo nikogo prawie nie ma.Otóż melduję się posłusznie i ogłaszam wszem i w obec że produkty do diety sb zakupione i zaczynam od jutra.Nie zrobiuę stażnika jednak bo nie wyrobiłam się z czasem i nie kupiłam baterii do wagi a mam też wagę łazienkową ale...Zeby było w miarę prawdziwie zważę sie jednak na elektronicznej.
Chciała bym też zacząć szósteczkę ale zobaczymy jak to z czasem będzie.Teraz mam jeszcze działeczke na głowie więc wątpię czy znajde czas na jakieś ćwiczonka ale spróbować warto.
Jutro do pracy i jutro też napiszę wieczorkiem co też zjadłam przez cały dzień.Pozdrawiam słonecznie.

No tak, nie napisałam w jakim jest wieku . Ma 11miesięcy. Waży go mój mąż,jeszcze . Na wadze elektronicznej, takiej łazienkowej. Max 150kg można zważyć. Mąż waży jakies 83kg, więc już niewiele pozostało luzu

Co do wazenia zamkow- ja zawsze wszystkie graty wazylem w" biedronce". Tam jest waga elektroniczna do warzyw i jest bardzo dokladna. Nigdy zamkow od broni na ten naboj nie wazylem i dlatego jestem ciekaw. Ciekaw jestem tez jaka bedzie roznica masy. Wg moich obliczen amek powinien wazyc w okolicy 650-700g. Waga sprezynowa, kuchenna czy jakas lazienkowa bedzie tu zbyt niedokladna.

Waltherki bardzo ladne. Tylko ,że P1 to taka kupa troche. Jak widac po niezamiennosci czesci to taka troche replika a nie kontynuacja,.Szkielet ze stopu. Kupa zaciec. Zdaje sie ze ten szkielet nie jest za zywotny. Na focie rozebranych widac od wewnatrz w okolicy kurka jakis brud i pyl. Na zdjeciu z P1 toi wyglada jakby kurek wycieral szkielet-ten pylek wyglada na wytarty ze szkieletu. Chyba ze to zwyczajny brud i sie myle. W kazdym razie wedlug mnie p38 jest ok a P1 to zlom.

TAKIJA.Megamaxi,luna64,magpru,polly9,annaise: dziekuje bardzo dalej wszystko idzie w dobrym kierunk, czasami zaluje ze nie mam elektronicznej wagi bo pwno bym sie cieszyl z kazdego zrzuconego dekagrama;)

Dzisiaj mam chwilke wolnego rano a póxniej szalenstwo , dzisiaj mam otwarcie przetargu, drugiego w tym tygodniu, nasteny w najbliższy wtorek.
Wczoraj planowalem wieczorny wyjazd na rower z córcią ale niestety wymiana naszego 28 letniego łazienkowego piecyka strasznie sie rozwlekło w czasie.

Pojechalem za to wieczorkie do rodziców odwiedzić syna - i jak zwykle przytaskałem od nich dwie siatki zieleniny: ogórki, pyszne pomidory ze szklarni, mnóstwo pietruszki, szczypiorku i wielka cukinie - oj bedzie co jesc

Co do Gyrosa to zrobienie go jest bajecznie proste:

Trzeba kupić pierś z kurczaka i pokroić ją na cienkie kawałeczki, które później smaży się na płycie w piekarniku, w międzyczasie robi się sałatke tu jest dowolnosc - mozna zrobić praktycznie kazdą - ja zazwyczaj robie grecką no i najwazniejsze sos .
Sos robie z 300mln jogurtu naturalnego, wciskam do niego dwa zabki czosnku, dodaje odrobine koperku i szczypiorku, odrobine soli i pieprzu, na koniec na drodnej tarce tre calego zielonego ogórka.

Mięsko podaje się z ryżem i sałatką polane sosem jogurtowym - dla mnie rewelacja

Ps.

do mięska warto kupić gotową przyprawę

Hej Asiula i inne Słonka..

Melduję, że staję do boju.. opcja druga wybrana.. uff.. D
Dzięki Najmaluszku za słowa pocieszenie i otuchy.. to dużo dla mnie znaczy..
No ale się zważyłam.. i jest jest jest!! hip hip hurra!! mimo całkowicie klapniętego weekendu wróciłam do wagi weselnej.. 76 kg.. uff..
To jest waga z mojej wagi łazienkowej, wiecie, takiej zwykłej, gdzie się ją postawi, tyle ważysz (waha się nawet o 4kg hihi) ale ja zawsze stawiam ja dokładnie w I miejscu.. rozważam kupno elektronicznej.. nie mam kaski.. ale może coś się pokombinuje..

Trzymajcie się ciepło - nowy tydzień, nowy miesiąc prawie.. za 4 tygodnie święta - może postawmy sobie jakiś - ja bym chciała 2 kg mniej.. a WY?

Asieńko - mam nadzieję, że znajdziesz chwilunię by napisać jak minął weekend!! Mam nadzieję, że jest już dobrze! Musimy się wszystkie podnieść, zamknąć luty i wejść z radością i nowymi postanowieniami w marcowe dzionki! Tego Wam i sobie życzę!
papa MIŁEGO DNIA

Asieńko WIELKIE GRATULACJE!!!!!
NORMALNIE BOSKO!!
Super super dietkujesz to i owoce tego zbierasz... odwrotnie ode mnie
ale ja dzis ciesze się Twoim szczęściem i też się zmobilizuję się w końcu do porzadnego odchudzania i ćwiczeń - bo czuję po sobie jak przybieram.. i gorzej czuje się ze sobą!!

Co do tego tostera, to masz racje.. boję się, że dzis na kolacje będą tosty.. a ja zjem.. nie no jednego zjem na pewno W. tak marzył o nim... że musielismy kupic.. ale na dietkę to w żaden sposób nie jest dobry zakup

Pisałaś u mnie o wadze.. moja waha się nawet o +/- 4 kg
a ta elektroniczna to trochę takie szaleństwo.. tak jak i toster dla W.. ale boję stanąć na niej.. dziś moja ta łazienkowa pokazała 77,5 kg.. nieładnie Aniu nieładnie ale sama na to zasłużyłam..
Ale będzie dobrze, jeszcze wierze, że osiągnę 70 kg 15 czerwca..
POZDRAWIAM CIĘ GORĄCO!

ps. Asieńko smacznej drożdżóweczki zasłużyłas na nią!!
ps 2. Mar3grz - tu masz dokładne wskazówki co i jak http://forum.dieta.pl/forum/viewtopic.php?t=56009

Wagę łazienkową mam od dawna...co i rusz mam mi jakąś kupowała, a ja ja wydawałam...potem sama kupiłam elektroniczna , bo mi sie zdawało,ze lepsza...Kuchenna kupiłam z tydzień temu...za 30 zeta. Czasem w biedronkach idzie coś tanio wyrwać...
Poza tym Misio...grunt ,żeby jak to sie mówi spodnie z D***leciały...czego życzę bardzo.

Reci ...Mrożonki polewam tylko sosem sojowym...odrobinę ...i do mikrofali najczęściej , bo szybko Uwielbiam.
Tylko nawet tania fasolka czy brokuł z biedronek czy innych super i hiper...kosztuje bagatela 3 zeta. 450 gram.
w przeliczeniu na kalorie to jakieś około 150...nawet przy podziale na pół nie wychodzi tak drogo...dodaje kiełki fasoli mung do tego , bo uwielbiam...niestety nie tylko ja i robi sie z tego niezła sumka...
Ale co tam...dzieciakom też spodnie z d***lecą, bo nie chcą mnie szczuć słodkim , wiec warto!!!

Kasieńko witam Ciebie w poniedziałkowy ranek!!!

Od dziś mam dietkę mieszaną!
Moje wymiary ( dziś się rano mierzyłam i ważyłam ) 81 * 66 * 93
Moja waga ( stara łazienkowa ) pokazuje 56kg, ( moja nowa elektroniczna waga ) 57,7 kg!
Ja zaczynałam na starej wadze ważenie to od 1.2 zgubiłam 15kg!!!!
Nową kupiłam w trakcie drugiej tury no i więcej pokazuje.

Na dziś już kupiłam sobie kalafirka i pierś z kurczaka.
Zjem po pracy ok 18,czemu tak późno bo muszę dokupić taśmę do dokończenia tapetowania.

Kasieńko co u Ciebie????

Pozdrawiam.

miałam okropny apetyt w ten weekend - ale to uzasadnione - cały dzień pracy na powietrzu (działka) to i spalone.
Kupiłam sobie nową wagę. elektroniczną, bez dodatkowych pomiarów wody tłuszczu, taką ładną, ze szkła . (starą chcę zabrać na działkę)
Okazało się, że stara waga pokazuje 58, a nowa 57,9 (szokuje mnie dokładność starej, 10 letniej wagi łazienkowej)
A w ogóle to chyba schudłam - jestem na 2-3 dni przed @ i waże tyle samo, co się nie zdarza (zawsze mam +1, +1,5)

Plan na dziś:
Śniadanie 10.00serek piątnica, jajko na twardo, pomidor, ogórek, szczypiorek
obiad14.00 kotlety sojowe, surówka z kiszonej kapusty
kolacja18.00 coś z ryby (nie wiem, co muszę zakupy zaliczyć) ale najprędzej ulubiona sałatka (tuńczyk wsw, sałata lodowa, ogórek, pomidor, sos sojowy, oliwa)
no, i pójdę na basen, chociaż bolą mnie nogi od kucania nad rabatkami

Nareszcie znowu razem, bardzo wam dziękuję za wszystkie słowa wsparcia. Dziś jest już zdecydowanie lepiej ze mną i z dziećmi. Moje córki nie są takie małe - 21, 18 i 16 lat, ale wszystkie się jeszcze uczą i są na moim garnuszku. Facet przeżył operację, ale jest na razie w kiepskim stanie, dwie młodsze były wczoraj w Krakowie , żeby go odwiedzić, są na razie w lekkim szoku po tym co zobaczyły. Pracuję z nimi nad tym.Faktycznie jesteśmy po rozwodzie 10 lat i chyba najbardziej przeraziło mnie to , żeby jego rodzina nie wywierała na nas presji w sprawie opieki nad chorym- niestety nic dobrego sobie w życiu nie wypracował, jest sam , bez środków do życia , a kumple od kielicha raczej się nim nie zajmą . Dziewczyny już dość przeżyły z jego powodu, ale mu wybaczyły - zawsze to ojciec. Dziś patrzę na to wszystko z większym spokojem, po prostu złapałam równowagę i oswoiłam się z problemem. Poza tym wiosna wybuchła nagłym słońcem i gorącem a to nastraja optymistycznie

Jeśli chodzi o dietkowanie - trochę się złamałam na słodkie, ale bardzo się staram. Waga elektroniczna stoi w miejscu, natomiast druga- łazienkowa spadła o 1 kg i której wierzyć????Ale wszyscy mówią , że bardzo schudłam

witanko swiąteczne dziewczyny
Zapracowane ,zaganiane ,w kuchni pozamykane -to jest caly urok
przedświątecznej sielanki
Jokoja jakoś z rana nie mam czasu na kompa -prozaiczne obowiązki
a teraz ich nieco więcej -z wieczorka telewizornia a im pożniej to ciekawiej
a teraz lubie tą magiczną cisze -wlewam sobie winka z wodą i kontempluje przed ekranem ,luuuuuuuuuubie.
Ajka Ty z Aią chyba najladniej wspólnie piekna prace doktorska byście na temat kobiet napisaly tak ladnie i mądrze podjełyscie temat-jednak jeszcze nie wywietrzaly wam wiadomości z matury
Ozyna -no to Ci bardzo wspołczuje -przed świętamio chorowac -masz pecha
Fikanka --no wlaśnie roboty huk czlowiek na pysk pada a po świetach bedziemy siebie i rodzine męczyć -naszymi specjalami.
co rok mówie ,ze na drugi rok nie będe taka glupia ,a dalej robie to samo..
Matkamafi , patrz na łazienkową --bo elektroniczne dodają
Jak poszlam do koleżanki to mialam 2 kg do przodu Juz nie chce wagi elektronicznej.
Ide spac --buziorki

Witajcie Dziewczynki!

Wreszcie mam net w domu! To już chyba uzaleznienie, bo strasznie się wściekałam, jak nie działało...

Niestety z moją wagą nie jest tak optymistycznie jak pokazała to elektroniczna na besenie Ona coś chyba nie teges, bo na mojej łazienkowej jednak mi przybyło i spaść nie chce. Pokazuje podłota 68 kg A więc jednak Święta przyniosły uboczne efekty i trzeb awziąć sie za siebie. 1200kcal+ruch+basen - jeśli wytrwam, to za 2 tygodnie będzie 65, i jeśli wytrwam 6 tygodni, to w maju będę ważć 62 i to będzie to!!!

Pędzę budzić Małego do szkółki...

pozdrawiam serdecznie

witajcie babeczki
matkamafii chciałabym nie wyjeżdżać ,bo tak wogóle to jestem rozdarta na dwa domy i teraz to naprawde nie wiem gdzie ja mieszkam-.Tam prowadze zupełnie inny styl życia a tutaj jestem spokojnym ,leniwym mieszczuchem. Ja też ostatnio -niby niewiele ale
sięgam po słodycze dzisiaj migdał mnie boli [jeden,ale głupio] to kupilam sobie wiaderko lodow , i zrobiłam sobie odpust . Polowe już zjedzone a wieczorek długi
Jutro kupie znowu chrom -bo jak tak dalej pojdzie to lato przywitam jak bambaryla.
Czarna - to gdzie teraz córka szykuje sie na studia ?? Mieszkasz w wielkim mieście
więc chyba będzie przy mamusi . Jak mozesz to trzymaj jak najdłużej przy sobie
lepiej miec dziecko na oku
Aia -ja sie staram w limicie ale ,zycie ciągle wystawia nas na próbe
i odkladam sobie przysiegi na jutro zwłaszcza jak jestem po dobrym jedzonku
-a moje odchudzanie nazywa sie obiecanki cacanki
Witam cie księżniczko ,wiem jak to z wagami bywa ,dlatego zrezygnowałam z elektronicznej -bo moja łazienkowa najbardziej przyjazna od wszystkich innych jakie znalam . Ja mam spodnie co kupilam w szczuplejszym okresie swojego odchudzania
i na wyjeżdzie -mowia mi prawde
buziorki dla wszystkich ide pooglądać jeszcze waszą twórczość.

EMKR zajrzałam do Ciebie i chciałam nawiązać do tego, co napisałaś u mnie, ze mąż zaczyna narzekać, ze na dietkę idzie dużo kaski. A ja Ci powiem, ze obrałam taki sposób, że jak zaczynałam się odchudzać to stwierdziłam, ze za każdy kilosek stracony będę odkładać 10zł do skarbonki. Mój mąż przyjął to z entuzjazmem i stwierdził, że on też będzie mi dokładał 10zł ze swoich "kieszonkowych". W sumie mam za każdy kg 20zł. I co uzbierało się juz prawie 400zł. Trochę już wydałam na wagę elektroniczną łazienkową, na książkę i trochę na kosmetyki. Polecam każdemu tą metodę. Jeszcze zamierzam zbierać i właśnie jak już dużo schudnę, na pewno poniżej 80, to już będę miała jeszcze sporą sumkę na stepper.
BEATRICE - decyzję musi podjąć sama, my możemy Ci tylko pomóc ją realizować, ale i tak większość zależy od Ciebie. Ja startowałam od wagi 119kg i zobacz ile mam za sobą. Musisz postanowić sobie, że musi się udać. Udowodnij, ze jesteś silna. A zobaczysz jak będziesz szczęśliwa z każdym straconym kiloskiem. Najgorsze są pierwsze dni na dietce. Potem już jest lepiej, że rzadko przechodzi Ci przez myśl, żeby zakończyć dietkowanie.


Sytuacja się chyba ustabilizowała. Mały przyzwyczaił się już do życia w świecie zewnętrznym. Obawiam się, że jak zacznę o nim pisać, to wszyscy stwierdzą, że objawiam typowe dla młodych mam zbzikowanie na punkcie dziecka. No ale napiszę, co nowego (wczoraj Maks skończył trzy tygodnie):

1) Otwieramy już bardzo szeroko oczy - są wielkie i granatowe. Patrzymy na świat całkiem przytomnie i z zainteresowaniem, ale jeszcze nie reagujemy, jak się do nas mówi.

2) Podnosimy i utrzymujemy stabilnie główkę - to jest coś, co Piotra i mnie najbardziej w Maksie zadziwia, bo on dopiero trzy tygodnie skończył, a taki silny się wydaje. Główka czasami się jeszcze zachwieje, ale gdy trzymam go na ramieniu, to nie ma mowy o bezwładnym zwisaniu: podnosimy się znad ramienia i zadzieramy wysoko główkę, ze szczególnym upodobaniem obserwując sufit.

3) Utyliśmy i urośliśmy. 23 lipca ważył nas pediatra i waga wskazała 3800 g. Dzisiejszy pomiar - z konieczności mniej dokładny, bo na elektronicznej wadze łazienkowej, pokazującej wartość z dokładnością do 0,1 kg - pokazał 4,3 kg! Mama za to chudnie i od dnia porodu ubyło jej już 14 kg.

4) Dzisiaj około 6 rano daliśmy spektakl cudownych uśmiechów - chyba to były pierwsze w miarę kontrolowane uśmiechy, bo patrzył na mnie i szczerzył dziąsełka: widok, za który dam się teraz posiekać na plasterki.

Ech, jestem zakochana...

No i mamy dzisiaj z Piotrem trzecią rocznicę ślubu. Idziemy wieczorem na kolację, a Maks zostaje pod opieką babci - zobaczymy, jak się będzie sprawował.

Zaraz wybiorę jakąś nowszą fotkę.

Za bardzo nie wiedzialem gdzie to wrzucić... Wydaje mi sie ze Dieta to odpowiednie miejsce do ktorego powinien temat o miernikach tłuszczu wylądować.
Jak je mierzyć ?
Macie jakieś sposoby ?
Czy elektroniczne mierniki sie do czegoś nadają ? Np. Te na ktore kladzie sie kciuk i analizowany jest procent BF'u ?
Czy Wagi łazienkowe z pomiarem Tłuszczu działają tak jak mowie producenci ?

Cześć
Podaję link na allegro gdzie kupowałem po 20zł wagi łazienkowe elektroniczne z przeznaczeniem na czujnik w hamowni.

http://www.allegro.pl/item494098010_waga_laz_stalowa.html

A teraz uwaga - można się z facetem dogadać gdyż ma na składzie 50szt wag kompletnych ale uszkodzonych. Właśnie kupuję od niego kilka sztuk po 8 zł i podejrzewam że większość tensometrów będzie w porządku.

pzdr

Nie byłbyś pierszym który zastosował takie rozwiązanie. Teoretycznie wszystko jest ok, ale gorzej z wykonaniem. Wszystkie części mechaniczne (bo rozumiem, że chcesz tłok i cylinder) zaczynają wprowadzać do pomiaru histerezę (min. kilkanaście %). Jesli mierzysz z małą dokładnością jak przy zastosowaniu zwykłych manometrów to bezwładność miernika i tak będzie większa.
Elektroniczne układy pomiaru ciśnienia nie są tanie, a efekt nie będzie najlepszy. Sam jeszcze nie wymyśliłem jeszcze optymalnego rozwiązania tej kwestii, ale wydaje mi się, że układy z wag łazienkowych są tu lepszym rozwiązaniem.

Cześć
Niech żyją elektroniczne wagi łazienkowe
Gratuluję i mam nadzieję że na wyniki testów Twoich SR nie będziemy długo czekać.
Podejście pomiarowe do określania jakości naszych konstrukcji uważam ża drogę jedynie słuszną .

pzdr

Waga elektroniczna w ogóle nie przyszła mi do głowy... Może to jest jakaś myśl... Ale podejrzewam - nie wiem jak to jest w praktyce - że regulacja takiej wagi może być trochę kłopotliwa, miarki natomiast się nie reguluje. Ustawienie wagi samo w sobie to nic takiego, ale akurat u mnie w mieszkaniu podłogi są bardzo krzywe (i np. z wagi łazienkowej już od dawna nie korzystam, bo przed każdym ważeniem traciłem sporo czasu na jej ustawianie).

Można na wadze łazienkowej - najlepiej elektronicznej (chyba, że masz np. bernardyna, to rada nie do zastosowania raczej). Bierzesz psa na ręce, ważysz sie razem z nim, potem ważysz się sama. Różnica jest wagą psa.
Mojego Devila waży mąż, bo ja nie biorę się za jego podnoszenie. Ale gdyby TZ był ciężki, to może się zdarzyć, że zabraknie skali na wadze

Ale ja podpowiedziałam taki sposób, kiedy w najbliższej okolicy nawet wet nie ma wagi. Wiem, że taki odczyt nie jest do końca wiarygodny.
My ważyliśmy naszego smoka tak i tak. Różnica wynosiła ok. 400g. Fakt, ze waga łazienkowa nie jest precyzyjna, ale moja elektroniczna działa tak, że dopóki ciężar się nie ustabilizuje i nie znieruchomieje, to ona nie zakończy ważenia.
Ja rozumiem, że jak piesek lekki, to kilkaset gramów robi różnicę, ale w naszym przypadku otrzymujemy w miarę przybliżoną wagę.

witam Cię Bartku

jeśli chodzi o życzenia, to nie mam kompleksów, przyjmuję i imieninowe i urodzinowe - z jednym zastrzezeniem - kwiatków nie pijam

A na powaznie, Piotrku, to oczywiście czytałem wszystko na forach odnosnie LGR-ów i wiem co było powiedziane o wadze tego karabinka. Jak równiez znam historię Twojego
No więc ja dodatkowo namieszam: wazyłem karabinek jeszcze z przeziernikiem na elektronicznej wadze łazienkowej (producent pisze, że ma dokładność do 100 gram) i wyszło mi, ze ma 4,8 kg Ponieważ kolega twierdził, ze wagi łazienkowe nie są dokładne w tak małych obiążeniach, dodatkowo sprawdzałem stając na wadze i biorąc Walthera do rąk i tu waga też wzrosła o 4.8 kg. Nijak to sie ma do spostrzeżeń kolegów Pustelasa, redeyes`a, czy właśnie Bjudasa, ale tak mi wyszło.
Ciekawe też, że żadnego posiadacza LGR-a nie stać na porządną wage
Z lunetą nie ważyłem, ale ponieważ zdjąłem obciążnik lufy i przyrządy celownicze mechaniczne, to pewnie waga wiele sie nie zmieniła (mogę zważyć, jeśli chcesz).
Powiem też , że jak postrzelam z LGRa a potem wezmę HW30 do ręki, to od razu HW leci mi do góry - jednak różnica w wadze znaczna.
Jeśli ktoś miałby ochotę zobaczyć system, to znalazłem taką stronę (choć pewnie to już widziałeś) :
http://www.carlwalther.com/page2.htm
Bardzo ładne Twoje porównanie LGRa i FWB.
A mój walther ma szynę 10 cm i w dodatku w środku z takim "mostkiem" o który opiera się przeziernik - żeby założyć lunetę, musiałem go odkręcić, bo nie mogłem założyc montażu.

hehe przed chwilą sprawdzałem naciąg mojego łuku za pomocą elektronicznej wagi łazienkowej i do tej pory myślałem że mam łuk o sile naciągu 17 kg ale teraz wiem że ma on 20,5 kg A naciąga mi sie go swobodnie
chyba właśnie tak zorbie ,ale dopiero wiosną w zimie nie mam jak strugać

Popieram, zrobiłem łuk z akacji, płaski o wymiarach z ksiązki JJ i był tak twardy że nawet nie było co myśleć o kształtowaniu. Spiłowałem już ponad połowę grubości na całej długości ramion i dochodze do 12 Kg przy 18'' (moze ktoś wie ile to będzie przy 28''?) . Ale mierzone wagą łazienkową więc dokładne nie jest. Zdecydowałem się kupić ręczną wagę elektroniczną i pomierzę to dokładnie.
A tak nawiasem mówiąc to schemat podany jest z zapasem dla niedoświadczonych łukorobów żeby było z czego spiłowywać. Następnym razem wytne na starcie o 5 mm ciensze.

edit: mam już tą wagę - to jest po prostu zajebicha, żadne mierzenie wagą łazienkową sie nei umywa :) polecam. warto te 45 zeta poświęcić.

Pozdrawiam,

Odkąd mam piesa swojego (malucha) to latam i waże u ludzi jedzonko w sklepach, bo nie mam dokładnej wagi, a jego samego to zaniosłem do kolegi na wage z tarą do 30kg w pudełku, bo waga taka malutka jak w spożywczym elektroniczna.
Teraz się zastanawiam czy nie kupić wagi szklanej łazienkowej elekrtonicznej (mam wskazówkową, ale za każdym razem inaczej waży hmmm), i wagę kuchnną do ważenia karmy taką do 5 kg.

A jak wy kombinujecie z waszymi pupilami.

Ważyłem go, ale dość dawno (po zakupie, a ten nastąpił bodaj w 2002 roku) i nie pamiętam, na jak dokładnej wadze. Na pokrowcu napisali 1,7 kg, więc ufam, ale chętnie bym zważył, tylko wątpię, żeby moja elektroniczna waga łazienkowa miała odpowiednią dokładność przy tak niskich wartościach

O wygodzie pisałem powyżej - poza wejściem nie mam zastrzeżeń. W dwie osoby leży się dobrze, siedzi się ciężko, stać się nie da. Oczywista oczywistość

Cena: w 2002 roku 300 EUR. Obecnie: bezcenny

Co prawda waga nie jest urządzeniem do ćwiczeń, tylko do mierzenia ich efektywności, ale nie wiedziałam gdzie ten post umieścić.

Zastanawiam się właśnie nad kupnem nowej wagi. Mam starą mechaniczną, która co ja postawie w innym miejscu, to pokazuje inną wagę ważącego się człowieczka. Rozrzut to tak +/- 3kg, a więc sporo. Czy tez tak macie ze swoimi mechanicznymi wagami?

Myślałam o kupnie wagi elektronicznej, ale te potrafią być dosyć drogie (do 500 zł nawet). Czy Waszym zdaniem warto zainwestować w droższy model (np. ok 200-300 zł) posiadający rożne bajery (np. pomiar tkanki tłuszczowej i zawartości wody)? Czy te wagi ważą masę ciała tak samo bez względu na to, jak na nich staniecie (1 cm w tą, czy inną stronę) i bez względu na to, gdzie je postawicie na danej podłodze?

Jakie modele wag łazienkowych polecacie?

Z góry dziękuję za pomoc w wyborze

szczerze wątpie aby urzędzenie za 28zł mogło prawidłowo zmierzyc poziom tłuszczu w organizmie,w domu mam wage łazienkową elektroniczną z pomiarem tłuszczu która dziala na podobnej zasadzie i wyniki wychodzą kosmiczne dla przykladu mi pokazuje ok 40% poziom tłuszczu co jest zawyzone około 2x,w tych urzadzeniach trzeba wprowadzic wagę,wzrost,jak ktos jest umięśniony i cięzki to wychodzą kosmiczne wyniki.
Ale niech wypowiedza sie osoby ktore miały kontakt z tym urządzeniem.

PALETY MIX ! TO TWÓJ POMYSŁ NA BIZNES !

Klasa: C
Razem: od 50 do 100 sztuk na palecie
Cena: 1200 zł z VAT + Koszty Transportu

Klasa C - towar może być zwrotem, może posiadać rysy i uszkodzenia mechaniczne, uszkodzenia opakowania. Na palecie zbiorczej ok 50 % jest sprawna i nadająca się do sprzedaży. Reszta nadaje się do odsprzedania serwisom elektronicznym na części lub do naprawy.

Odbiór towaru może nastąpić osobiście na terenie magazynu w Kaliszu, bądź palety mogą być wysyłane kurierem.
Cena przesyłki jednej palety to ok. 100 - 130 zł
Wysokość jednej palety to od 180 cm - 220 cm

NA PALECIE MOGĄ ZNAJDOWAĆ SIĘ:

ODKURZACZE ZWYKŁE I Z MYJKĄ PAROWĄ
AUTOMATY DO WYPIEKU CHLEBA
PIEKARNIKI PRZENOSNE
GRILLE OGRODOWE ZWYKŁE
GRILLE ELEKTRYCZNE
OKAPY
FRYTOWNICE
PIEKARNIKI ELEKTRYCZNE
EKSPRESY DO KAWY CISNIENIOWE
EKSPRESY PRZELEWOWE
PROSTOWNICE DO WŁOSÓW
MIKSERY KUCHENNE
CZAJNIKI ELEKTRYCZNE
GOLARKI DO WŁOSÓW
WAGI ŁAZIENKOWE
GOLARKI DO UBRAŃ
SUSZARKI DO WŁOSÓW
ŻELAZKA
TOSTERY
FRYTKOWNICE
DMUCHAWY
MASZYNKI DO MIĘSA
WIATRAKI ELEKTRYCZNE
MIKROFALOWKI
ZMYWARKI
I WIELE INNYCH...







KONTAKT:

+48 510 047 398
GG: 5217186
mail: discountag@wp.pl
[/list]

Mam mocno nietypową prośbę. Czy ktoś, dysponujący w miarę dokładną wagą -- kuchenną szalkową albo elektroniczną -- mógłby zważyć dla mnie "kilka typów" książek i podać wagę razem z "parametrami"? Przez "kilka typów" rozumiem jakiś 300- lub 400-stronicowy "standard" w miękkiej okładce i podobny "standard", tyle że w okładce twardej. Przez "parametry" -- właśnie liczbę stron i okładkę (oraz wielkość, jeśli nietypowa).

O co chodzi: Mieszkam za granicą, na wakacje przyleciałem do Łodzi. Chcę kupić trochę książek w Merlinie, ale gdy będę wracał, muszę liczyć się z ograniczeniem bagażowym wynoszącym 20 kg. Chcę więc kupić odpowiednio wyliczoną, tzn. wyważoną, ilość książek.

W domu mam tylko zwykłą wagę "łazienkową" do ważenia ludzi, ale na tak lekkie przedmioty jak książki jest zbyt niedokładna, a ja potrzebuję miarodajnych informacji. Niestety, w księgarniachi internetowych waga książki nie jest podawana (i nic dziwnego).

Dzięki za pomoc!

Mam pytanie. Niedawno dostalam wage lazienkowa taka normalna ale postanowilam sobie kupic elektroniczna. No i teraz mam 2 wagi (calkiem nowe) i kazda z nich wskazuje mi co innego. Ktorej moge wierzyc ze sie tak wyraze ?? Ktora wedlug was wskazuje dobra wage ??? (wystepuje odchylenie 2 kg wiec to dla mnie duzo) Dziekuje za odpowiedz :)

Czołem.

Pytanie dotyczy elektronicznych wag łazienkowych - czym warto się
zainteresować ? Wczoraj oglądałem takie cóś za 79 zł. Wykonanie solidne.
Początek skali sprawdzono przy użyciu puszki piwa a'500 ml - ile to
będzie gramów :)


po 8 latach przestał działac włącznik wagi,
niestety nie mam pojecia jak ja rozłozyc,... moze ktos juz sie spotkał z takim
problemem ?

Witam,
napisałem temat w tym dziale, ponieważ nie mogłem go dopasować do żadnego innego, a mikrokontroler AVR może być wykorzystany w tym projekcie.
A więc do rzeczy.

O co chodzi?
Od dłuższego czasu przymierzam się do wykonania hamowni elektronicznej do silników rakietowych. Hamownia miała by za zadanie odczytywać zmiany ciągu silnika zapisywać je w pamięci, aby potem móc je łatwo odczytać na komputerze.

Od strony mechanicznej:
Rozwiązanie kolegi

"Waga łazienkowa taka jak tu ma cztery nóżki, w każdej jest stalowy element sprężysty z tensometrami. Te tensometry są podpięte do malutkiej płytki, która ma 4 końcówki: zasilanie, masa i wyjście różnicowe. Robiąc dość prosty wzmacniacz pomiarowy na dwóch LM358, uzyskuje sie przy wzmocnieniu 1000 około 4 V napięcia po obciążeniu wagi ciężarek 86 kilo (tyle ważę). Tak więc część analogową można w miarę prosto zrobić. "

Teraz elektronika:
No i tu właśnie zaczyna się problem, dlatego zwracam się do was o pomoc, bo kompletnie się na tym nie znam. Zakładając, że hamownie będzie wykonana wg wyżej opisanego projektu - jaką elektronikę mam zastosować, aby spełniała moje wymagania (zapis siły ciągu w czasie i późniejsze odczytywanie wykresów na komputerze).
Na innym znów forum znalazłem takie rozwiązanie: procesor AVR, wyniki pomiarów po I2C do szeregowego EEPROMa.

Jednak nie wiem czy jest ono słuszne do tego celu, bo kompletnie się na tym nie znam. Jeżeli byłby ktoś tak miły i wytłumaczył mi jak taka elektronika działa i jak to wszystko podłączyć i zaprogramować (lub wskazał materiały gdzie mógłbym się nauczyć podstaw programowania mikroprocesorów (chodzi konkretnie o cel zbudowania wspomnianej hamowni)) byłbym bardzo wdzięczny.

Proszę o pomoc
Pozdrawiam

P.S.
Jeżeli temat nie pasuje do tego działu, to bardzo proszę o przeniesienie go do właściwego, a nie kasowanie, bo włożyłem w niego sporo pracy i czasu.

dziekuje za rady
prosiak nie chciał papki, zjadła ze 3 ml, wczesniej, jak była wygłodzona to po 5 zjadała. Czyli może je sama...
Wagi nie mam. Łazienkowa, elektroniczna nie łapie wagi prosiaka, a kuchenna to mam taka malutka, boje się, że spadnie.

My również kupiśmy ostatnio wagę łazienkową w Media, firmy Korona - z pomiarem tłuszczu i wody w organiźmie - ale chcemy ją wymienić na normalną elektroniczną, bez tych dodatków - bo w sumie nie korzystamy z tego i pewnie nie będziemy

Przed chwilą zważyłem swojego LG 210 w wersji , na razie, oryginalnej na wadze łazienkowej, elektronicznej i pokazała ona 5,1 kg, M.

Z wagami łazienkowymi tak już jest. Czasami się psują:/ Proponuje zakup wagi elektronicznej:)

Termin zawodów zbliża się wielkimi krokami. Kto się deklaruje startować? Dużo nas będzie?

Ze spraw organizacyjnych: mogę zorganizować chorągiewki i jak trzeba wziąć elektroniczną wagę łazienkową, bo Emilus pewnie znowu zakres pomiarowy przekroczy:)

dziękowac
dostałam własnie od tesciow łazienkową wage elektroniczną
jakos sennie mimo ze kawy z kazdym łykiem ubywa

Witam.
Magdę ważyłam na łazienkowej wadze elektronicznej, wyszło 16 kg z kawałkiem , ma 24 miesiące.

Igusia urodziła się z wagą 3550, po trzech tygodniach 4060, a teraz (6 tydzień) 5kg, ale wg elektronicznej wagi łazienkowej. Dokładny pomiar we wtorek u lekarza. Ale chyba jest nieźle. Wyłącznie na piersi.

Swieta prawda Asiu. Dzis tak dla siebie zwazylam mala na wadze lazienkowej, elektronicznej z dokladnoscia do 100 g wychodzi ok 7,5 kg mam nadzieje ze mala wazy mniej jutro mamy zamiar isc do przychodni. Nie chce utuczyc dziecka i tak urodzila sie ogromna.

No dzisiaj było wszystko co nie dozwolone Waga łazienkowa(elektronicznej padła bateria)wskazała 71 (poczekam aż kupię baterię) i mnie trochę to pocieszyło.AGRAWA-jak miło wyciągnąć z szafy ciuchy w które się wcześniej nie mieściłaś no nie

Wiecie co sie stało Sprzątając łazienke znalazłam moją starą wagę łazienkową.Długo sie nie zastanawiając oczywiście zważyłam sie i co 71kg.Gdyby to sie potwierdziło na wadze elektronicznej to byłoby super,ale nie łudżmy sie ...

WALERINA-u mnie też wga w miejscu ale ważyłam się na wadze łazienkowej(w elektronicznej padła bateria) i pokazała 71- i ma nadzieję że to prawda bo też mi sie długo wag a utrzymuje w miejscu.Mam jednak nadzieję że w w końcu coś się ruszy..........

od jutra w Kuflandzie kaszki mleczno-ryżowe, BoboVita, za 4,39

oraz waga łazienkowa z elektronicznym wyświetlaczem, za 33,33

Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby to zrobic na
elektronicznej wadze lazienkowej, z rozdz. 100g.

chociaz z liniowoscia pomiarow takich wag jest roznie, moze wystapic
duzy blad wzgledny na poczatku skali i na koncu - tak jak z podatkiem liniowym.

Cześć,

Książkę "Mikrokontrolery dla Początkujących" przerabiam... idzie mi to trochę wolno (str. 115). Co raz trudniejsze ćwiczenia i coraz bardziej niezrozumiałe. Po za tym zrobienie zegarka, czy programu zliczającego naciśnięcie przycisku nie jest zbyt ciekawe:) Nie to żebym marudził, ale trochę mi się już to nudzi. Nim przerobie całą tą ksiege minie trochę czasu.

Dlatego, proszę wskażcie mi potrzebne podstawowe "pojęcia", które muszę znać, aby zaprogramować taki mikrokontroler do spełnienia wymagań hamowni. Na jakiej zasadzie urządzenie to sczytywało by dane (impulsy elektryczne) płynące z mostka tensometrycznego? Jak to wszystko było by połączone? Muszę to zrozumieć

Na razie to co wiem:
Czujniki tensometryczne, były by wymontowane z wagi elektronicznej (np takiej jak tu. Taka waga łazienkowa ma cztery nóżki, w każdej jest stalowy element sprężysty z tensometrami. Te tensometry są podpięte do malutkiej płytki, która ma 4 końcówki: zasilanie, masa i wyjście różnicowe.


Wy1 i Wy2 są wyjściami mostka tensometrycznego (całościowego, złożonego sumarycznie z czterech elementów pomiarowych - czyli nóżek). Zasilanie oryginalnie jest na 3V, ale tensometry wytrzymują 9V. Opór mostka w linii zasilanie-masa to około 1,8 kilooma.

Do tego trzeba dołożyć chyba jakiś wzmacniacz i wszystko to podpiąć, tak aby mikroprocesor zliczał i zapamiętywał wyniki.

Dane techniczne hamowni:
zakres pomiarowy do 180kg z rozdzielczością 60g przy częstotliwości 250 próbek na sekundę

... i precyzyjnej waga łazienkowa nie elektroniczna aby pokazywała prawdziwą wartość musi być ustawiona poziomo...


Koktaile, [] byly tak
nieziemsko wstretne ze to az trudno opisac.


To samo stwierdziła moja ślubna, na szczęście wymieniła je z innym
"eksperymentatorem", któremu to było 'ganz egal'. Chłop wówczas 175cm/125
kg, dzisiaj, rok po udarze mózgu - znowu ponad 130kg.

Zupki ok, nawet smaczne i dosc
wyraziste w smaku.


Chyba coś dodają...

Przez pierwsze trzy dni bylo bardzo ciezko.Tak jak pisales, apatia, ciagly
sen, zmeczenie... Ciezko bylo sie przestawic na "nie jedzenie".



"Żeby schudnąć należy być ciągle sytym (nie wolno głodować)" Dalej pisze o
roli hormonów (serotonina, dopamina) itd w procesie odchudzania.

Efekt byl taki, ze po tygdniu schudlam 2 kilo


Te 2 kilo to prawdopodobnie tylko zmiejszenie ciężaru zawartości jelit...

Reszta koktaili wyladowala w koszu
oczywiscie.


Doradzaliśmy to dwa tygodnie wcześniej :-)

Do tej pory utrzymuje ta wage ktora osiagnelam w ciagu tamtego tygodnia,
jem
troszke bardziej rozwaznie i licze kalorie.


Zestaw do odchudzania dla "opornych": elektroniczna waga łazienkowa,
elektroniczna waga kuchenna, notes, zegar, kalkulator, tabela żywieniowa,
komputer z Excelem, książka*, troskliwy facet ale z charakterem. Zestaw ten
okazał się skuteczny dla mojej ślubnej.

Niby 2 kilo to nie duzo ale zawsze cos.


Jaki masz BMI? Powyżej 25?

W kazdym razie przekonalam sie i....i juz wiecej nie bede stosowac diety
cambridge.


To co pisałem: Jak sie nie wywrócis tosie nie naucys. :-)

Chyba nie ma sensu, lepiej przejsc na jarzynki, owoce i chude
mieso.


Ale nie rób tego błędu i nie eliminuj całkowicie tłuszczów, przede wszystkim
jednonienasyconych. Ma on dużą rolę w gospodarce hormonalnej, dobrze działa
na stan skóry. Używaj dużo oliwy z oliwek, nie koniecznie extra virgine. To
sposób na zdrowie, cerę i długowieczność stosowany w diecie
śródziemnomorskiej.

I tutaj pewnie wszyscy ci ktorzy mi odradzali i wysmiewali mowia teraz "a
nie mowilem (mowilam)"....


Nie przejmuj się, nie jesteś ani pierwsza ani ostatnia.

Zwracam honor i przyznaje, ze nie jest to wcale
taka dieta cud jak sie moze wydawac.


O nie, to JEST dieta cud - dla jej producenta i dealerów! :-))))))

Ale musialam sie przekonac sama:)))


A wiesz ile jeszcze jest takich fikcyjnych diet??? Wystarczy na całe
życie...

Chociaz te 2 kilo to i tak dla mnie duzy sukces;)))


...te 2 kilo zawartości jelit... ;-)

Napisz, kiedy przewidujesz, że będziesz gotowa do podjęcia zmiany sposobu
odżywiania na stałe. Jak świat światem, tzw. diety do niczego nie prowadzą.

Pozdrawiam, em.


Khalari to użytkownik, który zamieszczał posty o swoim siostrzeńcu (robocza nazwa Tuptak)

Wtedy Tuptak miał ok. 3 lat

Tuptak: Mamo, kotek uciekł.
Mama: A, to łajza.
Tuptak: To nie łajza, to kotek.

Tuptak "pomaga" babci smażyć obwarzanki. Khalahari otrzymała polecenie posłodzenia powyższych. Zebrałam do kupy cukier puder, obwarzanki i zamierzam to połączyć. Tuptak na to ze zdziwieniem:
- Co Ty kombinujesz?

Tuptak chce przejechać swoim samochodzikiem obok mnie. Khalahari tarasuje mu drogę.
Khalahari: Trzeba powiedzieć ładne słowo.
Tuptak: Ładne słowo.

Khalahari obiera ziemniaki. Za jej plecami przy stole Tuptak bawi się zwierzątkami. Dyskutują o ogólnych cechach tychże:
Khalahari: Kto ma pazurki?
Tuptak: Małpka.
Khalahari: Małpka ma pazurki? Gdzie?
Tuptak: Schowane. W skarpetkach.

Khalahari: Nie zimno Ci?
Tuptak: Ublałem pasek
Khalahari: Nie przykryć Cię kocykiem?
Tuptak: Mam kapcie.

Tuptak dostał od Mikołaja motor na akumulator. Wujek Kuba chce przyjrzeć się mu bliżej, na co Tuptak:
- Popatrz, ale nie dotykaj.

Tuptak staje na elektronicznej wadze łazienkowej:
- Ceny nie ma!
(bo waga zepsuta)

Tuptak chodzi po mieszkaniu i powtarza: "O, Matko Boska!"
Mama pyta go, kto tak mówi:
- Dziadek?
- Nie.
- Babcia Baśta?
- Nie.
- Babcia Icia?
- Nie.
- Dziadek Tosiek?
- Nie.
- To kto tak mówi?
- Ty.

Tuptak staje na poręczy łóżka.
- Pazurkami się trzymam.

Wakacje. Tuptak na klatce schodowej prowadzi podejrzaną rozmowę. Zza drzwi wychyla się wujek.
Wujek: Tuptak, co robisz?
Tuptak: Idź sobie, wujku, z muchami gadam!

Rano. Mówi do mamy:
- Daj mi kaszę!
Mama odpowiada:
- Daj mi buzi!
Tuptak:
- Nie przesadzaj!

Wpada zdyszany z podwórka.
- Na chwilkę przyszedłem, na siuśku

Mama założyła bluzę swego brata. Tuptak to zobaczył i mówi "O, bluzka Baltka! Będzie krzyczał na ciebie!"

Tuptak (do Dziadka): Daj pieniądze na zakupy.
Dziadek: Mówi się, proszę daj pieniądze na zakupy.
Tuptak: Daj pieniądze na zakupy.
Mama: Synku, trzeba poprosić.
Tuptak: Daj pieniądze na zakupy.
Dziadek: Tak, to może do mnie mówić Twoja mama.
Tuptak (do Mamy): Powiedz mu, żeby dał pieniądze.

Tuptak od niedawna zaczął chodzić do przedszkola, ale nie za bardzo mu się to podoba. Niezadowoleniu swemu daje ujście w słowach: "ja nie chcę do seckola".

**W przedszkolu**

Mówi do pani, żeby go pokarmiła, bo łyżka za ciężka i ręka go boli.

Raniutko mówi mamie, że go brzuszek boli. Na co mama mu mówi, że trzeba iść do lekarza, a Tupta, że wystarczy zostać w domu.

Kiedy mama przyszła po niego do przedszkola, pociągnął ją za rękę i powiedział: "Powiedz ładnie do widzenia i idziemy!"

Tuptak nauczył się nowego słówka "bardzo" i wciska je, gdzie tylko może:
- Baldzo chcę do Ciebie.
- Mam baldzo spodnie na nogach.

Tuptak grezda po kartce. Nagle krzyczy:
- Nalysowałem pieska. - pokazuje nagrezdane i namazane.
- Gdzie? - pyta go mama.
- Za krzakami.

Tuptak gra z dziadkiem w nogę balonem w przedpokoju. Okrzyki Tuptaka:
- Ale MUMEL! (ale numer)
- Śkubany dziadek!

Przez sen:
- Będę maludny. Będę maludny. Daj mi kukielka. Ja chcę bajkę!
- Mamo, nie chcę. - mama pyta, czego nie chce - Nie wiem.

Pytanie egzystencjonalne:
- Dlaczego na ulicy nie ma dla samochodów pasów?

Khalahari opiekuje się Tuptakiem, w pewnej chwili pyta:
- Tuptak, nie chcesz siusiu?
- Nie. Ale majtek nie splawdzaj!

Witam.

Po pierwsze... wiem... parę tematów niżej też był 18-latek ;] ale mowa o kimś chyba całkowicie inaczej myślącym ;] więc zacznę od nowa ;)

Najpierw parę słów o mnie dla rozwiania wątpliwości --> nie trzeba czytać ;] nikogo nie zmuszam ;] Niespełna dwa miesiące temu skończyłem 18 lat. Myślę realnie i trzeźwo. Jestem oczywiście realistą zmieszanym z marzycielem... wiadomo- nie mając marzeń nie wiemy czego chcemy i nie mamy żadnego celu w życiu. Co do biznesu jestem otwarty na wiele pomysłów oraz nie boję się nowych sytuacji. Nie jestem narwanym "gnojkiem" myślącym że wszystko przychodzi od tak sobie lecz wiem że trzeba na wszystko zapracować (nauczyło mnie tego życie- śmiechy śmiechami ale wiem co mówię... wyciągam cały czas wnioski z błędów i potknięć ojca). Już od dawna starałem się ze złotówki zrobić dwa. Ojciec cały czas mi tłukł żebym nie dawał sobą pomiatać i był twardy w biznesie... oraz żebym nie pracował na nikogo... bardzo dobrze pamiętam słowa z pewnego programu brzmiące: "pracując na kogoś nigdy nie wypracujesz niezależności dla siebie". I tych słów zawsze będę się trzymał... Wiem że biznesu nie powinno się zacząć od razu... normalna rzeczą jest (jak to w w/w temacie) konieczność poznania "biznesu od kuchni"...

Ale koniec już owijania w bawełnę ;)

Wiem że zabrzmi to schematycznie... chodzi o rozwinięcie jakiegoś small biznesu na miarę nastolatka... obecnie się uczę i w miarę możliwości (czas jest, fundusze są- brak koncepcji oraz źródła towaru nadającego się na handel) sprzedaję na allegro. Raz udało mi się zgarnąć parę setek sprzedając tzw. algi morskie;) miałem bardzo atrakcyjną cenę więc ludzie brali jak świeże bułeczki;) lecz zaraz znaleźli się inni którzy napchali rynek do syta...:/ teraz jest wielki zastój... potem podłapałem chwyt ze złotymi numerami ;) udałem się do salonu orange oraz ery i zakupiłem kilka starterów z wybranymi przeze mnie numerami;) parę złotych wpadło:) raz nawet wykupiłem ostatnie (niestety ostatnie;( ) 10 elektronicznych wag łazienkowych z biedronki bo cena była na tyle niska że można było je "pchnąć" na allegro ;] i również parę groszy mi z tego wpadło;) w międzyczasie ciągle szukałem czegoś nowego... hurtownie internetowe... inne formy sprzedaży hurtowej... okazje na allegro (taniej kupić- drożej sprzedać ;) )... jednak tylko to ostatnie było dla mnie osiągalne jako jeszcze dzieciak:( teraz gdy mam już te 18 lat nadal nie wiem co z tym zrobić bo muszę mieć założoną firmę aby mieć z czym "wyjść do ludzi"... rejestracje w hurtowniach wymagają podania danych firmy itd...:/ a ja nie chcę jeszcze zajmować się firmą gdyż muszę dobrnąć do matury i ją zdać.

Chodzi mi więc o jakaś konkretną ofertę lub podsunięcie pomysłu gdzie i w jaki sposób mogę zakupić coś hurtowo co będę mógł sprzedać nawet z małym zyskiem... nie muszę bić od razu kokosów. Wystarczy mi że nie będę musiał prosić rodziców o dołożenie do nowych butów czy telefonu lub akcesorium do komputera... od dawna uczyłem się niezależności finansowej i chcę wykorzystać moją (może niewielką ale zawsze) wiedzę i doświadczenie na ten temat. Jeśli jest tutaj ktoś zajmujący się sprzedażą hurtową to prosiłbym o kontakt. Może wyjdzie z tego jakaś dobra współpraca :) pozostałe osoby prosiłbym o wypowiedzi oraz wymianę poglądów na te tematy.

Zaznaczam... nie chcę być traktowany i postrzegany na forum jako dziecko... jeśli chodzi o interesy naprawdę można uznać mnie za potencjalnego kontrahenta na przyszłość:) jestem odpowiedzialny i naprawdę rzetelny jak na licealistę.

Pozdrawiam i czekam na rozwinięcie wątku.

Już za kilka lat własne mieszkanie może Ci zastąpić klinikę.

– Proszę zostać kilka dni w domu – powie wtedy lekarz, a Ty zrozumiesz, że choroba jest poważna.

Japończycy najwyraźniej nudzą się w ubikacji. W naszej części świata wiemy, że nie ma lepszego miejsca na przegląd prasy czy relaks z ulubioną książką. A mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni od kilkunastu lat dodają do porcelanowego tronu kolejne wodotryski (dosłownie i w przenośni). Są ubikacje świecące w ciemności, witające użytkownika po imieniu, wyposażone w wysokiej klasy sprzęt stereo czy przyjaźnie kłapiące klapą na powitanie. Są dodatki praktyczne jak klimatyzacja lub niezwykle popularna minifontanna do mycia i masażu pośladków. I są wreszcie toalety przyszłości, które dbają o zdrowie użytkownika. Każdy hipochondryk z radością wyda kieszonkowe na najnowszą łazienkę firmy Toto i Deiwa. Kosztuje tylko pięć tysięcy dolarów więcej niż zwykła "świątynia dumania", bo oprócz podstawowych funkcji działa jak laboratorium analityczne. W czasie gdy przynosisz ulgę pęcherzowi, czujniki mierzą poziom cukru w moczu. Wynik pojawia się już po minucie, ale by nie siedzieć bezczynnie, sięgnij w stronę papieru toaletowego. Tuż obok niego czeka miernik ciśnienia krwi. Gdy wstaniesz, przejmie cię ukryta pod kafelkami waga. A po umyciu i wytarciu rąk możesz jeszcze sprawdzić zawartość tłuszczu w organizmie, korzystając z aparatury wbudowanej w umywalkę. Wszystkie informacje trafiają do domowego komputera, na którym trzeba zainstalować program o nazwie "Twój menedżer zdrowotny". Menedżer zbiera i analizuje dane nawet czterech osób przez cały rok. Potem można samotnie lub w gronie rodziny przeglądać wyniki, długoterminowe trendy i korzystać z rad programu dotyczących stanu zdrowia i trybu życia. Pytanie tylko, komu potrzebne są takie udziwnienia?

Łóżko zamiast pielęgniarki

Otóż łazienki "laboratoria" mogą być czymś więcej niż tylko ekscentrycznym gadżetem lub pseudomedyczną zabawką. Wkrótce mogą stać się koniecznością. W Japonii zaczęto je brać na poważnie wobec coraz większej liczby starszych ludzi, dla których brakuje miejsc w domach opieki. Trzeba jakoś monitorować ich stan zdrowia i w razie potrzeby szybko reagować odpowiednią kuracją. W tym właśnie może pomóc medyczna łazienka połączona przez Internet lub telefon z gabinetem lekarskim. Zresztą nie tylko łazienka i nie tylko w Japonii. Bardzo ciekawe wynalazki przetestowała także holenderska firma Philips. Mnie najbardziej chyba zaintrygowało ich troskliwe łóżko, czyli SmartBed. Dzięki niemu nocny odpoczynek również może stać się częścią diagnozy i leczenia. Konstruktorzy Philipsa wpletli czujniki w prześcieradło i kołdrę. Dzięki nim system kontroluje częstotliwość i głębokość oddechów śpiącego, tętno i jego ruchy przez sen. Dodatkowo sensory w poszewce na poduszkę i prześcieradle pod stopami zapisują EKG pacjenta. Dużą sztuką było opracowanie oprogramowania odsiewającego sygnały o medycznym znaczeniu od wszelkich zakłóceń. Ale udało się – jakość nawet 90 procent przeprowadzonych pomiarów pozwala na ich zastosowanie w diagnostyce. Autorzy tego rozwiązania przekonują, że SmartBed może pomóc osobom cierpiącym na zaburzenia snu – analizy ruchów, oddychania i krążenia pomogą w wypracowaniu właściwych nawyków i ewentualnym leczeniu. Łóżko jest też świetnym narzędziem do monitorowania stanu osób cierpiących na zaburzenia krążenia. Czujniki wszyte w pościel służą nie tylko do celów medycznych. Łóżko rozpoznaje, kiedy jego właściciel chce wstać. Jeśli następuje to w nocy, może delikatnie podświetlić na przykład drogę do łazienki. A skoro znowu tam zawędrowaliśmy, Philips proponuje założenie w niej med-lustra. Sprzężone z wagą i czujnikami urządzenie wyświetla informacje o wadze, wymiarach ciała, nawodnieniu organizmu, a w przypadku kobiet – także o momencie cyklu miesiączkowego i dniach płodnych.

Telemedycyna po polsku

Ponieważ europejskie społeczeństwa nie chcą młodnieć, a pieniędzy na leczenie ciągle brakuje, telemedycyną zainteresowała się także Komisja Europejska. Wsparła grantami kilka projektów zajmujących się badaniem możliwości "leczenia na odległość". Ciekawe było przedsięwzięcie napędzane przez niemieckie Instytuty Fraunhofera – projekt Top Care. Naukowcy z Niemiec zaprosili do współpracy instytucje z Holandii i Grecji i stworzyli system zarządzający na odległość nie tylko diagnostyką, ale także leczeniem pacjenta. Na jednym końcu kabla jest serwer obsługiwany przez lekarzy, a na drugim, w domu pacjenta, mała centralka. Bezprzewodowo, przez łącze bluetooth, zarządza ona pracą wielu urządzeń: wagą, aparatami do pomiaru ciśnienia krwi i stężenia cukru w moczu, spirometrem nadzorującym pracę płuc, rowerkiem do sprawdzania wydolności chorego. A gdy wyniki zostaną przejrzane przez lekarza, wysyła on zalecenia realizowane przez elektroniczny dozownik tabletek lub urządzenia wspomagające oddychanie. – System można rozbudowywać – zapewniają naukowcy testujący Top Care. Mimo że ich pierwsze wyniki są zachęcające, wszystkie powyższe przykłady brzmią jak pieśń przyszłości. Japonia, Europa Zachodnia... Nas najbardziej ciekawi to, kiedy telemedycyna i diagnostyka na odległość zawitają do Polski!

Już zawitały. Wprawdzie ubikacje "laboratoria" nie stoją jeszcze w każdej łazience, ale coraz częściej można u nas skorzystać z usługi tele-EKG. Oferuje ją kilkadziesiąt ośrodków kardiologicznych w całym kraju. Pacjent ma w domu urządzenie do rejestracji pracy serca, które można podpiąć do telefonu stacjonarnego lub komórki. Po krótkim przeszkoleniu chory wie, gdzie przymocować elektrody i jak wysłać dane do komputera stojącego w gabinecie dyżurnego lekarza. Ten analizuje zapis badania i jeśli zaistnieje potrzeba, zaleca odpowiednie leki lub wzywa pomoc dla pacjenta. Zaletą takiego podejścia jest szybkość, a przecież czas reakcji jest kluczem do sukcesu w ratowaniu zawałowców!

Nieco spokojniej odbywają się telekonsultacje prowadzone przez specjalistów z warszawskiego Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Przez telefon lub Internet udzielają chorym porad, a nawet mogą wyregulować pracę implantu ślimakowego wszczepianego do ucha. Regularnie wykorzystują też metody telemedycyny do kształcenia lekarzy i konsultacji z kolegami z branży, na przykład transmitując przebieg operacji.

Sekrety medycznej łazienki

Według analityków z firmy Parks Associates od roku 2005 do 2010 globalna wartość usług i aparatury do nadzoru nad pacjentami w domu wzrośnie pięciokrotnie. To chyba dobra wiadomość, że będziemy robić badania, nie wychodząc z mieszkania, a o nasz zdrowy tryb życia zadba komputer zasilany najważniejszymi informacjami o stanie zdrowia całej rodziny? I że zapomnimy o kolejkach do lekarza, bo to on się do nas odezwie w razie potrzeby? Same plusy.

No dobrze, jest tylko jeden drobny problem – prywatność. Czy na pewno chcielibyście, by ktoś na bieżąco dostawał medyczne raporty z waszej sypialni? Wyniki pomiarów tętna, częstości oddechów i rytmu podskoków na łóżku w każdej sytuacji? Organizacje działające na rzecz swobód obywatelskich ostrzegają, że możemy się wystawić na łatwy cel. Władze chętnie dowiedziałyby się, czy ten lub ów nie pije czasem za dużo albo nie stosuje zakazanych używek. A ileż byłoby uciechy, gdyby komputerowy wirus skłonił domowe centra medyczne do plucia danymi po całym Internecie. Nie czułbym się zbyt komfortowo, gdyby mój łazienkowy pecet posłał w świat e-maile z danymi o grubości moich fałd na brzuchu czy brakach w uzębieniu.

Źródło: Przekrój

WYPOWIEDŹ NA FORUM INTERNETOWYM

Dziś chciałbym trochę pogawędzić. Właśnie skończyłem czytać książkę Waldemara Witkowskiego Tworzenie rzeczywistości. Muszę przyznać, że bardzo sympatyczna i poruszająca jest w tej książce dedykacja autora: Moim Przyjaciolom: Jezusowi, Arielowi, Hermesowi i Stwórcom Skrzydeł, a także mojej żonie pracę tę dedykuję.

O autorze słyszałem, że prowadzi kursy wiedzy duchowej, ale nie znałem ich treści. Nie czytałem także jego artykułów w NEXUSIE. Muszę jednak przyznać, że jego wiedza, w jakiś dziwny sposób przeniknęła do mnie. Prawie pod całą treścią tej książki mógłbym podpisać się, choć intelektualnie nie sięgam do szczegółów na tak wysokich rejestrach. A jednak, drogi poszukiwania prawdy mieliśmy podobne. Najbardziej przekonujące wydało mi się stwierdzenie autora, że na wiedzy zewnętrznej, podawanej przez różnych nauczycieli czy autorów, można opierać się tylko do pewnego czasu, uznając ją jedynie za wskazanie kierunku poszukiwań. Natomiast szukać prawdy trzeba we własnej Istocie. Autor doświadczył tego na sobie. Podobne przeżycie miał także Robert Monroe, gdy jego nauczyciel, Inspek, przestał się pojawiać.

Chciałbym teraz poplotkować o tym, na jakie manowce może prowadzić ludzki intelekt, gdy nie jest wspierany przez intuicję. Czterdzieści lat temu w tygodniku "Przekrój" drukowano autentyczne wycinki z prasy sprzed stu oraz sprzed pięćdziesięciu lat. W jednym z takich wycinków informowano, że przed budową wieży Eiffla, do władz Paryża wpłynęła poważna petycja, podpisana przez czterystu wybitnych intelektualistów, żeby zaniechać tej budowy i uniknąć w ten sposób zeszpecenia Metropolii. Jak wykazał czas, wieża stoi a zeszpecenia nie było. Innym razem usatysfakcjonowany dziennikarz zawiadamiał: ... właśnie policja zatrzymała oszusta który twierdzi, że wkrótce pojawi się wynalazek umożliwiający rozmowę na duże odległości, nawet między miastami. Dobrze się stało, bo przecież wiadomo że jest to niemożliwe. Nie powinno się ogłupiać ludzi takimi bredniami. Natomiast grono naukowców angielskich poważnie zastanawiało się dlaczego woda w spłóczce łazienkowej wiruje w lewą stronę. Przypuszczano, że ma to jakiś związek z lewostronnym ruchem drogowym. Ale nie padło pytanie: w którą stronę wiruje woda na półkuli południowej? I jeszcze jeden znamienny przypadek, który nie pochodzi z "Przekroju" i za który mogę oberwać wielkie cięgi. Świat nauki twierdzi, że prędkość światła jest stała. Nie ustrzegł się przed tym nawet W. Witkowski (a może to on ma rację?). Według niego zmienna jest tylko "prędkość przepływu czasu", głównie w jego "aspekcie pionowym". Szczególnie wielkie są różnice w "prędkości przepływu czasu" między mikro, makro (naszym) i mega światem. Logicznie wynikają stąd zawrotnie wielkie odległości między różnymi obiektami w kosmosie. W związku z tym pytam: dlaczego ludzie noszą okulary? I odpowiadam: bo prędkość światła w szkle jest mniejsza niż w powietrzu, dzięki temu światło może być skupiane lub rozpraszane przez soczewkę. Oczywiście mówi się o stałej prędkości światła w próżni, ale cóż to jest próżnia, czy w ogóle ona istnieje? W owej rzekomej próżni przejawia się przecież grawitacja, działają więc potwornie wielkie siły. Zresztą materia, podobnie jak światło, ma naturę polową i falową. Rozumując tą drogą można dojść do fantastycznego wniosku, że ewentualna podróż do gwiazd może okazać się podróżą w głąb materii. Mówię o tym szerzej w moim temacie internetowym "Teksty archiwalne", w rozdziale "Reguła tworzenia form przestrzennych" <http://www.wingmakers.fora.pl/viewtopic.php?t=83> .

W lipcowym (2006) numerze miesięcznika "Nieznany Świat" przeczytałem wstrząsający artykuł lekarza Krzysztofa Chudzińskiego o manowcach na jakich błądzi psychiatria. Dawniejsze stosowanie elektrowstrząsów i operacji chirurgicznych, wynikające z braku rozróżnienia między mózgiem a umysłem, powodowało potworne cierpienia pacjentów, bez uzyskania innych efektów niż przytłumienie ich aktywności psychicznej. Obecne terapie farmakologiczne dają podobne efekty. Pamiętam głośną sprawę nestora polskiej psychiatrii prof. Tadeusza Bilikiewicza, który "leczył" homoseksualistów pozbawiając ich poczucia seksu. Oczywiście, zachowując obiektywność, nie można pominąć psychiatrii humanitarnej (Karen Horney, Antoni Kępiński, Kazimierz Jankowski i wielu innych), która z pewnym trudem toruje sobie drogę.

Inną podobną sprawą było odkrycie niemieckiego lekarza-praktyka I. Semmelweisa w dziedzinie bakteriologii, który nakazywał rygorystyczne utrzymywanie higieny przy porodach, aby uniknąć gorączki połogowej. Był postponowany i ośmieszany przez ówczesnych luminarzy wiedzy medycznej. Dopiero wstawiennictwo B. Pascala, cieszącego się powszechnym autorytetem, zmieniło ten stan rzeczy.

Ciekawe są zapomniane już badania francuskich lekarzy nad epidemią cholery z okresu, gdy nękała ona ten kraj. Twierdzono wówczas, że cholera jest chorobą zaraźliwą, ale nie zakaźną. Ma naturę psychiczną, jest chorobą "ze strachu", a bakterie cholery są efektem wtórnym, gdyż znajdują pożywkę w organiźmie dotkniętym tą chorobą. Nie wywołują choroby. Ponoć liczne eksperymenty przeprowadzone podczas epidemii potwierdzały tę tezę. Nie zawsze były one jednak zgodne z prawem i dlatego nie zostały powszechnie ujawnione. Obszerny opis tych badań znalazłem w przedwojennej książce Psychologia a medycyna Norberta Okołowicza, wydanie prywatne.

Źródłem wielu absurdów wiedzy naukowej, gdy wykracza poza makroskopowe zjawiska materialne, jest pomijanie w badaniach czynnika świadomości.

Wracając do wspomnianej książki Waldemara Witkowskiego, chciałbym zwrócić uwagę na metodyczne ujęcie opisywanej problematyki. W pierwszej części autor prezentuje filozoficzny Model Przejawienia. W drugiej części podaje siedemnaście wtajemniczeń służących pracy nad sobą, a w trzeciej części odpowiada (w formie dialogu z jedną osobą) na pytania pochodzące z listów, przesyłanych chyba głównie pocztą elektroniczną. Ujawnia przy tym, że w swoim rozwoju otrzymuje bezpośrednią pomoc od Istot Duchowych.

Na przykład w rozdziale mówiącym o przechodzeniu do czwartej gęstości świadomości (str. 87) pisze:
Często dziś można usłyszeć stwierdzenia, że żyjemy w okresie wielkich przemian, że wkrótce cały otaczający nas świat w istotnym zakresie przeobrazi się i tym samym nasze życie nabierze w nim nowej jakościowo treści. Aby zrozumieć to, co aktualnie dokonuje się na naszej planecie, trzeba cofnąć się daleko wstecz i przyjrzeć rysom zasadniczych cykli rozwoju, jakie do tej pory przeszła nasza cywilizacja, gdyż to, czego doświadczamy dziś, jest bezpośrednim efektem naszych dotychczasowych działań i uwarunkowań. Jest bardzo dużo wersji powstania na Ziemi inteligentnego gatunku ludzkiego. Opowieści te, podawane przez różne religie, skrzętnie ukrywane przez tajemne organizacje i bractwa, przekazywane drogą channelingową przez przedstawicieli pozaziemskich cywilizacji, znacznie się pomiędzy sobą różnią, a często nawet wykluczają. Skąd biorą się te różnice? Gdy uświadomimy sobie, że owe relacje przez całe tysiąclecia podawane były z ust do ust, a przez to ubarwiane i zmieniane przez przekazujące je osoby, dostosowujące ich treść do własnego zasobu pojęć i terminów interpretujących rozgrywające się wokół życie, a także do ówcześnie obowiązujących religijnych i politycznych przekonań, łatwo zrozumiemy, że to, co do nas dociera, ma co prawda za swoje podłoże faktyczne zdarzenia, ale przez wielowiekowy "głuchy telefon" zostały one mocno przeobrażone, reprezentując w efekcie raczej symboliczny mit tych odległych wydarzeń, niż autentyczne, historyczne relacje.
Mając powyższe na uwadze my również skorzystajmy z jednej z tego typu opowieści, koncentrując się nie na szczegółach rozgrywających się wówczas wydarzeń, ale na istotnych punktach zwrotnych rozwoju całej ludzkiej społeczności.

Natomiast w rozdziale Krótka Ścieżka (str. 183) czytamy:
Gdy nocą spojrzymy w gwieździste niebo i uświadomimy sobie, że kiedyś ten Wszechświat nie istniał, to zrozumiemy, że Ktoś go stworzył i że ten Ktoś zrobił to sam, bez pomocy wszechstronnie dziś panującego Mroku. Mrok nie jest partnerem Boga, jest pochodną procesu polaryzacji przejawionego życia. A zatem we wszystkim, od największego po najmniejsze (w świetle i w mroku; w każdym z nas; w istnieniach pozytywnych i negatywnych; w minerałach, roślinach i zwierzętach; w atomach i komórkach; w gwiazdach i skupiskach galaktyk itp.), jest Stwórca doświadczający swego Wielkiego Dzieła Tworzenia - jedyna różnica jest w poziomie samoświadomości form, za pomocą których On doświadcza. A z tego wynika, że wszystko w swojej najgłębszej istocie jest Jednością. A zatem życie, jako takie, jest fenomenem Jedności w Wielości i Wielości w Jedności. Patrząc z perspektywy Wielości, zauważamy powszechny chaos, który wymaga porządkujących i ograniczających go reguł. Z kolei analizując życie z punktu widzenia Jedności, dostrzegamy idealną harmonię i doskonałość.
Przyjęcie tego typu Filozofii Jedności jest dla współczesnego człowieka zbyt trudne i dlatego też tyle jest religii, które oferują człowiekowi zbawienie z zewnątrz poprzez uznawanych przez siebie zbawicieli.

O Wielkim Portalu (str. 189) podaje następującą wiadomość:
Wielki Portal stanowi przejście od Absolutu (Boga bezosobowego) do Wielkiego Stwórcy (Boga osobowego) i odwrotnie. Podział na Boga bezosobowego i osobowego, choć konieczny, jest sztuczny i wynika z niewielkich możliwości opisu Całości przez Część, którą jesteśmy. Bezosobowość lub osobowość nie jest podziałem samym w sobie, lecz odmiennymi stanami świadomości Boga ...

Całość pracy, według mego przekonania, stanowi cenny drogowskaz dla rozwoju duchowego człowieka. Jednoczy w sobie wiele dawnych przekazów i rzuca światło na meandry magii, przy których nawet opowieści dra Nerudy <http://www.wingmakers.pl> nie wydają się zbyt fantastyczne.

Dodano 12 lipca 2006

Witaj venOm! Przeczytałem uważnie Twój ostatni post poruszający sprawę wspólnych dociekań prawdy. Wspomniałeś o wybaczaniu. Może to byłoby nawet korzystne, mając na uwadze wymianę doświadczeń wyniesionych z medytacji i/lub z obserwacji życia. W moim przekonaniu jednak bardziej pożyteczna byłaby wspólna medytacja na określony temat, na wzór dorocznych imprez organizowanych przez miesięcznik Nieznany Świat, albo po prostu przyłączenie się do tej wspólnej medytacji, której wyniki są monitorowane naukowo w Niemczech i w innych krajach na Zachodzie. Mogą także być pożyteczne społecznie, np. zmniejszając ilość negatywnych zjawisk.

Odnośnie do tematu "wybaczanie" - może wypowiem się obszerniej przy innej okazji, w oparciu o pewną wiedzę psychologiczną. Wiąże się to bowiem w jakiś sposób ze skłonnością umysłu do autosugestii i do lęku (strachu) przed nieznanym.

Przy okazji chcę zauważyć, że strach i wesołość wzajemnie likwidują się (nie mogą występować razem "na pierwszym planie samoświadomości" człowieka). Dlatego w wielu ustrojach społecznych tak mocno jest ścigana anegdota i satyra polityczna. Pomniejsza bowiem strach, który jest niezbędnym narzędziem władzy, gdy władza nie ma dostatecznego autorytetu i przymusem buduje swój "autorytet", czasem nawet w postaci kultu jednostki.

W związku z tym, na zakończenie chciałbym wskazać na anegdotyczną, choć prawdziwą wiadomość z ostatniej chwili. Otóż "Gazeta Wyborcza" z 23-go czerwca 2006 informuje: Po 15 miesiącach żmudnego śledztwa warszawska prokuratura ustaliła, że dziennikarze tygodnika "Przekrój" dopuścili się znieważenia funkcjonariusza publicznego za pomocą słowa na "d". Staną przed sądem za to, że w tytule tekstu "Podupadły prokurator" użyli słowa "podupadły". Nie byłoby w tym nic obraźliwego, bo przecież nawet prokurator może mieć problemy, np. natury gospodarczej. Prokuratura nie dałaby chyba rady bez pomocy językoznawcy dra R. Pawelca z polonistyki UW, który zwrócił uwagę na fakt, że litery w słowie podupadły, składające się na słowo "podły", zostały podcieniowane, przez co słowo na "d" wyłoniło się w całej okazałości i dostojeństwie.

Przypomniałem sobie, że w zamierzchłych latach, kiedy Jerzy Urban był jeszcze powszechnie lubianym dziennikarzem i felietonistą, opisywał czasem zabawne wydarzenia z pyskówek sądowych. Otóż pewien docent, mieszkający we wspólnym bloku, drażnił sąsiadów swoją wyniosłością i zarozumiałością. Poczuł się on dogłębnie urażony gdy jeden z sąsiadów nazwał swego nowonabytego psa-boksera imieniem Docent. To było nie do zniesienia, zaskarżył więc sprawcę do sądu. Sąd jednak nie dopatrzył się w tym niczego obraźliwego.

Innym razem dwie wiejskie kobiety, wracając z grabiami z pola, serdecznie się posprzeczały. Doszło do rękoczynu w którym jedna z nich straciła parę zębów. Sprawa trafiła do sądu. Okazało się, że gdy poszkodowanej zabrakło dość mocnych słów w sprzeczce - odwróciła się tyłem, głęboko pochyliła się i podniosła spódnicę, ukazując sekretną część ciała, przy tym obserwowała między kolanami, jaki efekt wywiera to na uczestniczce kłótni. Ta natomiast, nie mogąc znieść okazanej zniewagi, szturchnęła ją rękojeścią grabi. Uderzyła jednak niecelnie i niechcący wybiła dwa górne siekacze.

Samo życie, chociaż niestety podobnie przejawia się ono także w skali społecznej. Ostatnio na przykład Prezydent Lech Kaczyński nie mógł znieść odniesionej do niego satyry, która pojawiła się na stronie satyrycznej w małonakładowej, prywatnej gazecie sąsiedniego kraju. Uznał ją za osobistą zniewagę i przejęty tym wydarzeniem zaniedbał pewną ważną sprawę wagi państwowej. Po prostu, jak widać, on i jego otoczenie nie rozumieją procesów globalizacyjnych na świecie i posługują się starym modelem myślenia politycznego, prowadzącym do podziału. Nie wiedzą przy tym jaka jest rola satyry i uważają że państwo, tak jak w ustroju totalitarnym, ma oceniać wszystkie krytyczne wypowiedzi środków przekazu. Mylą patriotyzm z nacjonalizmem, który chyba odejdzie w niepamięć. I cóż z tego, że chodzi o Prezydenta? Infantylizm może dotknąć każdego. Skoro jednak przeszedł przez "sito wyborcze" - to już stał się sprawą wyborców. Mają to czego chcieli, lub jakim wpływom ulegli w czasie wyborów i, być może, nadal ulegają. Bądź wcale nie głosowali.

Pamiętam też, jak to skoczek o tyczce Władysław Kozakiewicz został w swoim czasie oskarżony w prasie sowieckiej o obrazę narodu sowieckiego (takiego narodu zresztą nigdy nie było), gdy na olimpiadzie w Moskwie, po zwycięskim skoku zrobił znany gest rękoma w odpowiedzi na deprymujące gwizdy widowni.

Ach, jeszcze jedno (znowu coś dodaję). Pewnego razu, gdy Prezydent Ronald Reagan przemawiał publicznie, w obecności żony i różnych oficjeli, żona Prezydenta nieostrożnie poruszyła się i o mało nie spadła z krzesła. Podtrzymał ją stojący w pobliżu "goryl". Na to Reagan, nie wyłączając mikrofonu: Przecież umówiliśmy się, że spadniesz z krzesła dopiero wtedy, gdy zacznę mówić głupstwa. I usłyszał odpowiedź: To prawda, ale wtedy mogłoby nie być przy mnie tego przystojnego pana, który mnie podtrzymał. Może to było wyreżyserowane, ale z całą pewnością nie mogłoby się zdarzyć żadnemu sowieckiemu przywódcy lub innemu totalitarnemu dyktatorowi.

Pozostaję z serdeczną życzliwością, MW
2006-07-12

Dziś, przy niedzieli, chciałbym trochę pogawędzić. Właśnie skończyłem czytać książkę Waldemara Witkowskiego Tworzenie rzeczywistości. Muszę przyznać, że bardzo sympatyczna i poruszająca jest w tej książce dedykacja autora Moim Przyjaciołom: Jezusowi, Arielowi, Hermesowi i Stwórcom Skrzydeł, a także mojej żonie pracę tę dedykuję.
O autorze słyszałem, że prowadzi kursy wiedzy duchowej, ale nie znałem ich treści. Nie czytałem także jego artykułów w NEXUSIE. Muszę jednak przyznać, że jego wiedza, w jakiś dziwny sposób przeniknęła do mnie. Prawie pod całą treścią tej książki mógłbym podpisać się, choć intelektualnie nie sięgam do szczegółów na tak wysokich rejestrach. Zresztą, drogi poszukiwania prawdy też mieliśmy podobne. Najbardziej przekonujące wydało mi się stwierdzenie autora, że na wiedzy zewnętrznej, podawanej przez różnych nauczycieli czy autorów, można opierać się tylko do pewnego czasu, uznając ją jedynie za wskazanie kierunku poszukiwań. Natomiast szukać prawdy trzeba we własnej Istocie. Autor doświadczył tego na sobie. Podobne przeżycie miał także Robert Monroe, gdy jego nauczyciel, Inspek, przestał się pojawiać.

Chciałbym teraz poplotkować o tym, na jakie manowce może prowadzić ludzki intelekt, gdy nie jest wspierany intuicją. Czterdzieści lat temu w tygodniku Przekrój drukowano autentyczne wycinki z prasy sprzed stu oraz sprzed pięćdziesięciu lat. W jednym z takich wycinków informowano, że przed budową wieży Eiffla, do władz Paryża wpłynęła poważna petycja, podpisana przez czterystu wybitnych intelektualistów, żeby zaniechać tej budowy i uniknąć w ten sposób zeszpecenia Metropolii. Jak wykazał czas, wieża stoi a zeszpecenia nie było. Innym razem usatysfakcjonowany dziennikarz informował: ...właśnie policja zatrzymała oszusta który twierdzi, że wkrótce pojawi się wynalazek umożliwiający rozmowę na duże odległości, nawet między miastami. Dobrze się stało, bo przecież wiadomo że jest to niemożliwe. Nie powinno się ogłupiać ludzi takimi bredniami. Natomiast grono naukowców angielskich poważnie zastanawiało się dlaczego woda w spłóczce łazienkowej wiruje w lewą stronę. Przypuszczano, że ma to jakiś związek z lewostronnym ruchem drogowym. Ale nie padło pytanie: w którą stronę wiruje woda na półkuli południowej? I jeszcze jeden znamienny przypadek, który nie pochodzi z Przekroju i za który mogę oberwać wielkie cięgi. Świat nauki twierdzi, że prędkość światła jest stała. Nie ustrzegł się przed tym nawet W. Witkowski (a może to on ma rację?). Według niego zmienna jest tylko "prędkość przepływu czasu", głównie w jego "aspekcie pionowym". Szczególnie wielkie są różnice w "prędkości przepływu czasu" między mikro, makro (naszym) i mega światem. Logicznie wynikają stąd zawrotnie wielkie odległości między różnymi obiektami w kosmosie. W związku z tym pytam: dlaczego ludzie noszą okulary? I odpowiadam: bo prędkość światła w szkle jest mniejsza niż w powietrzu, dzięki temu światło może być skupiane lub rozpraszane przez soczewkę. Oczywiście mówi się o stałej prędkości światła w próżni. Ale cóż to jest próżnia, czy w ogóle ona istnieje? W owej rzekomej próżni przejawia się przecież grawitacja, działają więc potwornie wielkie siły. Zresztą materia, podobnie jak światło, ma naturę polową i falową. Tak rozumując można dojść do fantastycznego wniosku, że ewentualna podróż do gwiazd może okazać się, podróżą w głąb materii. Mówię o tym szerzej w moim temacie "Teksty archiwalne", w rozdziale "Reguła tworzenia form przestrzennych".
W lipcowym (2006) numerze Nieznanego Świata przeczytałem wstrząsający artykuł lekarza Krzysztofa Chudzińskiego o manowcach na jakich błądzi psychiatria. Dawniejsze stosowanie elektrowstrząsów i operacji chirurgicznych, wynikające z braku rozróżnienia między mózgiem a umysłem, powodowało potworne cierpienia pacjentów, bez uzyskania innych efektów niż przytłumienie ich aktywności psychicznej. Obecne terapie farmakologiczne dają podobne efekty. Pamiętam głośną sprawę nestora polskiej psychiatrii prof.Tadeusza Bilikiewicza, który "leczył" homoseksualistów pozbawiając ich odczuwania seksu. Oczywiście, chcąc być obiektywnym, nie można pominąć psychiatrii humanitarnej (Karen Horney, Antoni Kępiński, Kazimierz Jankowski i wielu innych), która z pewnym trudem toruje sobie drogę.
Inną podobną sprawą było odkrycie niemieckiego lekarza-praktyka I. Semmelweisa w dziedzinie bakteriologii, który nakazywał rygorystyczne utrzymywanie higieny przy porodach, aby uniknąć gorączki połogowej. Był postponowany i ośmieszany przez ówczesnych luminarzy wiedzy medycznej. Dopiero wstawiennictwo B. Pascala, cieszącego się powszechnym autorytetem, zmieniło ten stan rzeczy.
Ciekawe są zapomniane już badania francuskich lekarzy nad epidemią cholery z okresu, gdy nękała ona ten kraj. Twierdzono wówczas, że cholera jest chorobą zaraźliwą, ale nie zakaźną. Ma naturę psychiczną, jest chorobą "ze strachu", a bakterie cholery są efektem wtórnym, gdyż znajdują pożywkę w organiźmie dotkniętym tą chorobą. Nie wywołują choroby. Ponoć liczne eksperymenty przeprowadzone podczas epidemii potwierdzały tę tezę. Nie zawsze były one jednak zgodne z prawem i dlatego nie zostały powszechnie ujawnione. Obszerny opis tych badań znalazłem w przedwojennej książce Psychologia a medycyna. Nazwiska autora w tej chwili nie pamiętam. Wiem tylko, że był to mężczyzna interesujący się wiedzą ezoteryczną. (Patrz PS. na końcu tego postu).
Źródłem wielu absurdów w wiedzy naukowej, gdy wykracza ona poza makroskopowe zjawiska materialne, jest pominięcie w badaniach czynnika świadomości.

Wracając do wspomnianej książki Waldemara Witkowskiego, chciałbym zwrócić uwagę na metodyczne ujęcie opisywanej problematyki. W pierwszej części autor prezentuje filozoficzny Model Przejawienia. W drugiej części podaje siedemnaście wtajemniczeń służących pracy nad sobą, a w trzeciej części odpowiada (w formie dialogu z jedną osobą)na pytania pochodzące z listów, przesyłanych chyba głównie pocztą elektroniczną. Mówi także o bezpośredniej pomocy jaką otrzymuje w swoim rozwoju duchowym od Istot Duchowych.
W rozdziale mówiącym o przechodzeniu do czwartej gęstości świadomości (str. 87) pisze:
Często dziś można usłyszeć stwierdzenia, że żyjemy w okresie wielkich przemian, że wkrótce cały otaczający nas świat w istotnym zakresie przeobrazi się i tym samym nasze życie nabierze w nim nowej jakościowo treści. Aby zrozumieć to, co aktualnie dokonuje się na naszej planecie, trzeba cofnąć się daleko wstecz i przyjrzeć rysom zasadniczych cykli rozwoju, jakie do tej pory przeszła nasza cywilizacja, gdyż to, czego doświadczamy dziś, jest bezpośrednim efektem naszych dotychczasowych działań i uwarunkowań. Jest bardzo dużo wersji powstania na Ziemi inteligentnego gatunku ludzkiego. Opowieści te, podawane przez różne religie, skrzętnie ukrywane przez tajemne organizacje i bractwa, przekazywane drogą channelingową przez przedstawicieli pozaziemskich cywilizacji, znacznie się pomiędzy sobą różnią, a często nawet wykluczają. Skąd biorą się te różnice? Gdy uświadomimy sobie, że owe relacje przez całe tysiąclecia podawane były z ust do ust, a przez to ubarwiane i zmieniane przez przekazujące je osoby, dostosowujące ich treść do własnego zasobu pojęć i terminów interpretujących rozgrywające się wokół życie, a także do ówcześnie obowiązujących religijnych i politycznych przekonań, łatwo zrozumiemy, że to, co do nas dociera, ma co prawda za swoje podłoże faktyczne zdarzenia, ale przez wielowiekowy "głuchy telefon" zostały one mocno przeobrażone, reprezentując w efekcie raczej symboliczny mit tych odległych wydarzeń, niż autentyczne, historyczne relacje.
Mając powyższe na uwadze my również skorzystajmy z jednej z tego typu opowieści, koncentrując się nie na szczegółach rozgrywających się wówczas wydarzeń, ale na istotnych punktach zwrotnych rozwoju całej ludzkiej społeczności.

Natomiast w rozdziale Krótka Scieżka (str. 183) czytamy:
Gdy nocą spojrzymy w gwieździste niebo i uświadomimy sobie, że kiedyś ten Wszechświat nie istniał, to zrozumiemy, że Ktoś go stworzył i że ten Ktoś zrobił to sam, bez pomocy wszechstronnie dziś panującego Mroku. Mrok nie jest partnerem Boga, jest pochodną procesu polaryzacji przejawionego życia. A zatem we wszystkim, od największego po najmniejsze (w świetle i w mroku; w każdym z nas; w istnieniach pozytywnych i negatywnych; w minerałach, roślinach i zwierzętach; w atomach i komórkach; w gwiazdach i skupiskach galaktyk itp.), jest Stwórca doświadczający swego Wielkiego Dzieła Tworzenia - jedyna różnica jest w poziomie samoświadomości form, za pomocą których On doświadcza. A z tego wynika, że wszystko w swojej najgłębszej istocie jest Jednością. A zatem życie, jako takie, jest fenomenem Jedności w Wielości i Wielości w Jedności. Patrząc z perspektywy Wielości, zauważamy powszechny chaos, który wymaga porządkujących i ograniczających go reguł. Z kolei analizując życie z punktu widzenia Jedności, dostrzegamy idealną harmonię i doskonałość.
Przyjęcie tego typu Filozofii Jedności jest dla współczesnego człowieka zbyt trudne i dlatego też tyle jest religii, które oferują człowiekowi zbawienie z zewnątrz poprzez uznawanych przez siebie zbawicieli.

O Wielkim Portalu (str. 189) podaje następującą wiadomość:
Wielki Portal stanowi przejście od Absolutu (Boga bezosobowego) do Wielkiego Stwórcy (Boga osobowego) i odwrotnie. Podział na Boga bezosobowego i osobowego, choć konieczny, jest sztuczny i wynika z niewielkich możliwości opisu Całości przez Część, którą jesteśmy. Bezosobowość lub osobowość nie jest podziałem samym w sobie, lecz odmiennymi stanami świadomości Boga ...

Całość pracy, według mego przekonania, stanowi cenny drogowskaz rozwoju duchowego. Jednoczy w sobie wiele dawnych przekazów i rzuca światło na meandry magii, przy których nawet opowieści dra Nerudy nie wydają się zbyt fantastyczne.

Dodano w okresie od 25 czerwca do 12 lipca 2006

Witaj venOm! Przeczytałem uważnie Twój ostatni post poruszający sprawę wspólnych dociekań prawdy. Wspomniałeś o wybaczaniu. Może to byłoby nawet korzystne, mając na uwadze wymianę doświadczeń wyniesionych z medytacji i/lub obserwacji świata. W moim przekonaniu jednak bardziej pożyteczna byłaby wspólna medytacja na określony temat, na wzór dorocznych imprez organizowanych przez Nieznany Świat, albo po prostu przyłączenie się do tej wspólnej medytacji, której wyniki są monitorowane naukowo w Niemczech i innych krajach. Mogą one przynieść konkretny pożytek społeczny.
Odnośnie do tematu "wybaczanie" - może wypowiem się obszerniej przy innej okazji, w oparciu o pewną wiedzę psychologiczną. Wiąże się to bowiem w jakiś sposób ze skłonnością umysłu do autosugestii i do lęku (strachu) przed nieznanym.
Przy okazji chcę zauważyć, że strach i wesołość wzajemnie likwidują się (nie mogą występować razem "na pierwszym planie samoświadomości" człowieka). Dlatego w totalitarnych ustrojach społecznych tak mocno jest ścigana anegdota i satyra polityczna. Pomniejszają one bowiem strach, który jest niezbędnym narzędziem władzy, gdy władza nie ma dostatecznego autorytetu i przymusem buduje swój "autorytet", czasem nawet w postaci kultu jednostki.
W związku z tym, na zakończenie chciałbym wskazać na anegdotyczną, choć prawdziwą wiadomość z ostatniej chwili. Otóż Gazeta Wyborcza z 23-go czerwca br. informuje: ... po 15 miesiącach żmudnego śledztwa warszawska prokuratura ustaliła, że dziennikarze tygodnika "Przekrój" dopuścili się znieważenia funkcjonariusza publicznego za pomocą słowa na "d". Staną przed sądem za to, że w tytule tekstu "Podupadły prokurator" użyli słowa "podupadły". Nie byłoby w tym nic obraźliwego, bo przecież nawet prokurator może mieć problemy, np. natury gospodarczej. Prokuratura nie dałaby chyba rady bez pomocy językoznawcy dra R. Pawelca z polonistyki UW, który zwrócił uwagę na fakt, że litery w słowie podupadły, składające się na słowo "podły", zostały podcieniowane, przez co słowo na "d" wyłoniło się w całej okazałości i dostojeństwie.
Przypomniałem sobie, że w zamierzchłych latach, kiedy Jerzy Urban był jeszcze powszechnie lubianym dziennikarzem i felietonistą, opisywał czasem zabawne wydarzenia z pyskówek sądowych. Otóż pewien docent, mieszkający we wspólnym bloku, drażnił sąsiadów swoją wyniosłością i zarozumiałością. Poczuł się on dogłębnie urażony gdy jeden z sąsiadów nazwał swego nowonabytego psa-boksera imieniem Docent. To było nie do zniesienia, zaskarżył więc sprawcę do sądu. Sąd jednak nie dopatrzył się w tym niczego obraźliwego.
Innym razem dwie wiejskie kobiety, wracając z grabiami z pola, serdecznie się posprzeczały. Doszło do rękoczynu w którym jedna z nich straciła parę zębów. Sprawa trafiła do sądu. Okazało się, że gdy poszkodowanej zabrakło dość mocnych słów w sprzeczce - odwróciła się tyłem, głęboko pochyliła się i podniosła spódnicę, ukazując sekretną część ciała, przy tym obserwowała między kolanami, jaki efekt wywiera to na uczestniczce kłótni. Ta natomiast, nie mogąc znieść okazanej zniewagi, szturchnęła ją rękojeścią grabi. Uderzyła jednak niecelnie i niechcący wybiła dwa górne siekacze.
Samo życie, chociaż podobnie przejawia się ono także w skali społecznej. Ostatnio na przykład Prezydent Lech Kaczyński nie mógł znieść odniesionej do niego satyry, która pojawiła się na satyrycznej stronie w prywatnej gazecie sąsiedniego kraju. Uznał ją za osobistą zniewagę i przejęty tym wydarzeniem zaniedbał pewną ważną sprawę wagi państwowej. Po prostu on i jego otoczenie nie rozumieją procesów globalizacyjnych na świecie i posługują się starym modelem myślenia politycznego, prowadzącym do podziału. Nie wiedzą przy tym jaka jest rola satyry i uważają że państwo, tak jak w ustroju totalitarnym, ma oceniać wszystkie krytyczne wypowiedzi środków przekazu. Mylą patriotyzm z nacjonalizmem, który chyba odejdzie w niepamięć. I cóż z tego że chodzi o Prezydenta? Infantylizm może dotknąć każdego. Skoro jednak przeszedł przez "sito wyborcze" - to już stał się sprawą wyborców. Mają to czego chcieli, lub to jakim wpływom ulegli w czasie wyborów i, być może, nadal ulegają. Albo wcale nie głosowali.
Pamiętam też jak to skoczek o tyczce Władysław Kozakiewicz został w swoim czasie oskarżony w prasie sowieckiej o obrazę narodu sowieckiego (takiego narodu zresztą nigdy nie było), gdy na olimpiadzie w Moskwie, po zwycięskim skoku zrobił znany gest rękoma w odpowiedzi na deprymujące gwizdy widowni.
Ach, jeszcze jedno (stale coś dodaję). Pewnego razu, gdy Prezydent Ronald Reagan przemawiał publicznie, w obecności żony i różnych oficjeli, żona prezydenta nieostrożnie poruszyła się i o mało nie spadła z krzesła. Podtrzymał ją stojący w pobliżu "goryl". Na to Reagan, nie wyłączając mikrofonu: Przecież umówiliśmy się, że spadniesz z krzesła dopiero wtedy, gdy zacznę mówić głupstwa - I usłyszał odpowiedź: To prawda, ale wtedy mogłoby nie być przy mnie tego przystojnego pana, który mnie podtrzymał. Może to było wyreżyserowane, ale z całą pewnością nie mogłoby się zdarzyć żadnemu sowieckiemu przywódcy lub innemu totalitarnemu dyktatorowi.
Pozostaję z serdeczną życzliwością, MW

PS. (Dnia 30 września 2006 r.): Autorem książki Psychologia a medycyna (wydanie prywatne) był znany w okresie międzywojennym ezoteryk Norbert Okołowicz.